Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
piątek, 14 października 2011
(Kampowa) piosenka francuska na weekend

Jadac rano do pracy, uslyszelismy te piosenke w naszym lokalnym radiu.

- Swietnie - powiedzial moj maz - Teraz bedziemy spiewac ja przez caly dzien.

Zeby nie bylo, ze nie ostrzegalam :)

piątek, 08 kwietnia 2011
(Prawie) francuska piosenka na weekend

Podobno nazwac Bretończyka Francuzem, to jak nazwać Irlandczyka Anglikiem. Dlatego trudno mówić o „Tri martolod” śpiewanej po bretońsku przez Bretonkę Nolwenne Leroy, że jest piosenką francuską. Bretońska płyta, z której pochodzi króluje jednak na francuskich listach przebojów i, choć nie usłyszycie „Tri martolod” w radiu (a przynajmniej nie w naszym lokalnym radiu Monaco), jest pewnie największym hitem 2011 roku.

Może i Nolwenne Leroy nie mówi po bretońsku, może i chwyciła się wykonywania starych bretońskich pieśni jako ostatniej szansy na zrobienie kariery. Może i promowała swój album, naśladując sposób, w jaki swój film „Jeszcze dalej niż Północ” opowiadający o innej francuskiej mniejszości – Chti’s reklamował Dany Boon. Dość, że i Francuzi, i Bretończycy kupili ten zabieg marketingowy, a bretońskiej muzyki w wykonaniu Nolwenne słucha teraz cała Francja.

Artystka ma piękny głos, dobrze się prezentuje i udało się jej znaleźć dla tradycyjnych folkowych utworów popową aranżację łatwiej strawną dla szerokiej publiczności. Słucha się tego bardzo przyjemnie i aż chciałoby się znać bretoński, żeby popodśpiewywać trochę z artystką.

Żałuję tylko, że w teledyskach Nolwenne jest trochę za dużo jej samej, a trochę za mało pięknych bretońskich pejzaży.

 Belle il en mer

Wyspa Belle-île-en-mer, foto: katasia_k

piątek, 01 kwietnia 2011
(Melodyjna) piosenka francuska na weekend - Julien Doré

Kolejny nietypowy francuski artysta, kolejna piosenka latwo wpadajaca w ucho. Julien Doré jest zwyciezca jednego z licznych francuskich muzycznych show, odpowiednika polskiego Idola. Nie znaczy to jednak, ze jego muzyka nie ma nic do zaoferowania. Doré lubi eksperymenty, bawi sie konwencja i swoim wizerunkiem, tworzy niebanalne teledyski. "Kiss me forever" to utwor z jego nowego albumu "Bichon" (rasa psa, ktorego po polsku nazywa sie "maltanczykiem"). Zareczam, ze raz uslyszany, juz Was nie zostawi.

piątek, 25 marca 2011
(Melodyjna) piosenka francuska na weekend

Kiedy sluchalam za mlodu audycji « Pod dachami Paryza » w radiowej Trojce, doszlam do przekonania, ze wszystkie piosenki francuskie sa takie same. Wrazenie to poglebilo sie, kiedy zamieszkalam we Francji i zaczelam sluchac francuskiego radia.

Szanujacy sie francuski artysta wydaje sie uwazac, ze melodia nie jest istotnym elementem piosenki, a o sukcesie utworu decyduje jedynie jego tekst. Dlatego tak wazna grupe francuskich muzykow stanowia artysci tworzacy cos, co jest tu mylnie nazywane slamem - deklamujacy swoja poezje do dzwiekow plumkajacej w tle muzyki.

Jesli tak jak ja, uwazacie, ze piosenka (parafrazujac Kasie Nosowska) "musi posiadac melodie", moze zainteresuje Was ten utwor Abd Al Malika, znanego artysty slamowego, ktory zaczal niedawno nagrywac rowniez melodyjne piosenki. Slamowe korzenie artysty widac w jej slowach - choc skoczna, ma dosc ponury tekst o przemocy wobec kobiet. Sa w niej trabki jak w dobrych piosenkach Kultu, jest troche klezmerskiego szalenstwa - to wszystko, co sprawia, ze jesli jadac samochodem, slysze ja w radiu, zaczynam tanczyc za kierownica. Niektorych zacheci moze do niej fakt, ze Abd Al Malik ma bardzo piekne oczy :)

środa, 03 lutego 2010
Dżoni superstar

W świetle ostatnich sukcesów Davida Guetty warto zadać sobie pytanie: Kto jest największą żyjącą gwiazdą piosenki francuskiej?

Johnny Hallyday! brzmi nieuchronna odpowiedź.

Kto???

Jak to się stało, że kraj, którego kultura muzyczna dała światu Edith Piath, Serge'a Gainsbourga i Henriego Salvadora, od lat pozostaje pod urokiem Dżoniego pozostanie dla mnie pewnie tajemnicą do końca moich dni. Chyba, że moja asymilacja z francuskim społeczeństwem zajdzie w międzyczasie tak daleko, że moim największym marzeniem będzie zobaczyć Dżoniego na żywo na Stade de France. O gustach podobno się nie dyskutuje (choć moje doświadczenie mówi mi, że dyskutuje się głównie o gustach, nawet jeśli te dyskusje często kończą się karczemnymi awanturami i wzajemnym obrażaniem się przez dyskutujących), ale nie trzeba być melomanem, żeby zobaczyć, że Dżoni nie jest wielkim artystą, że jego piosenki bywają głupawe, a jego wizerunek dość tandentny.

Tymczasem ludzie naprawdę go tutaj kochają.

Było to bardzo widoczne podczas ostatniej choroby Mistrza. Po dość poważnej operacji Dżoni wsiadł do samolotu i poleciał do Los Angeles zobaczyć, jak buduje się jego nowy dom. Tam zaniemógł. Przewieziony do szpitala gwiazd w Mieście Aniołów został wprowadzony w stan sztucznej śpiączki.

Cała Francja zamarła. Informacje o stanie Dżoniego pojawiały się w każdym serwisie informacyjnym. Słuchacze radia RTL dzwonili do stacji z wyrazami poparcia dla artysty i jego rodziny. Lekarz, który operował go we Francji, został pobity przez anonimowych sprawców. Kiedy wreszcie Dżoni mógł wyjść ze szpitala jego twarz zdobiła okładki wszystkich kolorowych magazynów.

Jego choroba oprócz ogólnego poruszenia przyniosła jednak ze sobą pewne orzeźwienie. Oto Francuzi dowiedzieli się, że Dżoni jest gwiazdą tylko w ich kraju! Dziennikarze francuscy czatujący pod kliniką gwiazd w Los Angeles donosili zaskoczeni: "Amerykanie pytają się, kim jest ten Dżoni Alidej!!!" (dodatkowym dowcipem związanym z postacią Dżoniego jest fakt, że jego pseudonim artystyczny ma w sobie "h", spółgłoskę, której Francuzi nie wymawiają).

Jest taki film z cudownym Fabricem Luchinim, w którym wierny fan Dżoniego przenosi się do innego wymiaru. Wymiaru, w którym... nikt nie wie, kim jest Johnny Hallyday! Wyobrażam sobie, że podobny wsztrząs przeżywa każdy przeciętny Francuz, wyjeżdżając za granicę.

Całe szczęście, że mają jeszcze Davida Guettę! Choć kto, poza jego rodakami, wie, że Guetta jest Francuzem?

poniedziałek, 21 września 2009
Zak Laughed, Francja

Niegłupi czternastolatek pisze, śpiewa i wykonuje na gitarze piosenki trochę w stylu soundtracku "Juno", a trochę przypominające popularne w Polsce nagranie Lenki. Czyli teoretcznie coś, co powinno się nad Wisłą spodobać.

Nie uroczy?

14:25, katasia_k , muzyka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 września 2009
Spotkajmy się w Bordeaux

Piękne miasto w departamencie Gironde musiało doczekać się występu u któregoś z francuskich pieśniarzy. O place des grands hommes, placu w Bordeaux śpiewa Patric Bruel.

 

A piosenka leci mniej więcej tak

Umówiliśmy się na spotkanie za dziesięć lat

Ten sam dzień, godzina, te same jabłka

Zobaczymy, kiedy będziemy mieć trzydzieści lat

Na stopniach placu des Grands Hommes.

Przyszedł ten dzień i ja też

Ale nie chcę być tam pierwszy

A jeśli nie będziemy mieć o czym rozmawiać, a jeśli...

Kręcę się po okolicy

To niesamowite, jak wiosenny zmierzch

przywołuje zmierzch sprzed 10 lat

Chodniki zużyte przez spuszczone głowy

Co się ze mną działo przez te lata?

Nie dryfowałem po powierzchni wody

Nie płynąłem z wiatrem w plecy

Ostatnia prosta, ulica Souflot

Ile ich będzie? 4, 3, 2, 1, 0?

 

Oczywiście ta wdzięczna piosenka została napisana przed powstaniem facebooka i naszej klasy.

 

21:57, katasia_k , muzyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 czerwca 2009
Benabar, Francja

Artysta, który chyba nigdzie poza Francją nie mógłby zostać gwiazdą. Wygląda tak sobie, śpiewa ... hm, hm ... niewiele lepiej, a w tekstach piosenek, zamiast o wielkiej miłości i wewnętrznych rozterkach opowiada o najbardziej codziennych spawach, jak cieknący kran lub kolejka w sklepie. Najświeższy przebój czterdziestoletniego pieśniarza to "A la campagne", czyli "Na wsi."

***

An artist who wouldn't become a star anywhere else but in France. He looks like a Tesco shop assistant, sings ... not much better, and his lyrics deal with everyday issues like a leaking tap or a queue in a shop. The latest hit of this forty-year old singer and songwriter is called "A la campagne" - "In the country."

Poniżej tłumaczenie tekstu piosenki:

Na wsi zawsze jest co robić

Iść na grzyby

Ciąć drewno, zaczerpnąć świeżego powietrza

Na wsi, nie musimy przejmować się terminami

Tak jak domy tego samego imienia (?)

To drugorzędne

 

Na wsi zawsze można coś zobaczyć

Dziki, jeże

staruszków na traktorach

Na wsi są miejsca wypełnione Historią

ruiny zamków

i stuletnie drzewa

 

Na wsi

jeśli jest się mieszczuchem

Na wsi

pyta się wieśniaków

jaka będzie jutro pogoda

 

Na wsi

szukamy rzeczy autentycznych

ognia w kominku

produktów regionalnych

Na wsi

potrzebujemy rustykalności

mebel, który nie jest z drewna

to demoralizacja :)

 

13:18, katasia_k , muzyka
Link Komentarze (1) »
środa, 17 czerwca 2009
Rachael Yamagata, USA

Córka Japończyka z trzeciego pokolenia i Włoszko-Niemki, urodzona w Virginii Rachael jest modelowym przykładem wieloetnicznego amerykańskiego społeczeństwa. Swoją skromną, ale nabierającą rumieńców karierę muzyczną zaczęła od funkowego zespołu Bumups, potem przyszedł solowy album Happenstance i (nie bójmy się tego słowa) przebój Worn Me Down (wykończyłeś mnie).

Jednak na szczęście dla fanów tychże (a zalicza się do nich autorka tego bloga), Rachael jest również niezwykle uzdolnioną wykonawczynią smętnych ballad, jak chodźby "Over and Over", którą bardzo przekonująco zagrała i zaśpiewała np. w Tokio.

Tekst tej wzruszającej piosenki leci mniej więcej tak:
Naprawdę myślałam, że czuję się nieźle
Naprawdę myślałam, że jakoś sobie radzę
Ale kiedy obudziłam się tym razem
Nic nie mogło uśpić mnie z powrotem
Nic nie mogło wygonić Cię z mojej głowy
Tym razem

I mówię raz za razem, raz za razem
Niech pada
Raz za razem, raz za razem
Niech pada

Muszę skryć się w burzy
Niech będą błyskawice
Wiatr, który krzyczy
i mgła rozlana po całym mieście

Trzymaj mnie w swojej twardej ziemi
Ja zapadnę się w nią i będę mogła Cię zmyć
Będę mogła Cię zmyć
22:09, katasia_k , muzyka
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 czerwca 2009
Patricia Kaas, Francja

Patricia lubi najwyraźniej wcielać się w rolę kobiet - ofiar męskich zachcianek. W "Mon mec a moi" śpiewała o trudnym związku z wiecznym Piotrusiem Panem, który karmi ją niestworzonymi historiami. W "Je voudrais la connaitre" z pięknym tekstem Jean-Jacques Goldmana występuje jako kobieta zdradzona.


Poniżej tradycyjne koślawe tłumaczenie (tradycyjnie koślawe, ale kiedyś na pewno nauczę się tego francuskiego...)

Chciałabym ją poznać
Wiedzieć, jaka jest
Czy jest dobrze zrobiona
Czy jest ładna, chciałabym
Och, chciałabym ją zobaczyć
Długo się w nią wpatrywać
Poznać jej historię,
otoczenie, przeszłość
Może to dziwne
Ta ciekawość
Zobaczyć w końcu, żeb przyznać
i nie wybobrażać sobie więcej
Och, chciałabym zrozumieć
Nawet, jeśli mnie to niszczy
Bo wiedziała, jak cię wziąć
Bo zajęła moje miejsce
Znam już jej perfumy
i jej pismo
Ta zmięta notka
zapomniana w naszym samochodzie
Chcę też zobaczyć ten hotel
Czy za niego zapłaciłeś
Czy pokój był ładny
Czy łóżko było duże
00:21, katasia_k , muzyka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011