Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
niedziela, 04 grudnia 2011
Szanghaj od A do Z - 4/4

 hangzhou

Detal świątyni konfucjańskiej w Hangzhou

W dzisiejszym, ostatnim odcinku alfabetu opowiem Wam trochę o szanghajskiej architekturze – od tradycyjnych domków typu shikumen po monumentalne wieżowce. Zabiorę Was również za miasto i na zakupy.

U

hangzhou

Romantyczne Hangzhou

·         Uciec z miasta – Szanghajczycy to prawdziwi szczęściarze – nie tylko mieszkają w ciekawym mieście, ale też, kiedy tylko przyjedzie im na to ochota, mogą uciec z niego na weekend do jednego z nie mniej ciekawych przedmieści. Hangzhou, położone godzinę drogi szybką kolejką od Szanghaju, to miasto, które przyciąga turystów z całych Chin. Przyjeżdżają tu zwabieni niezwykłą urodą Jeziora Zachodniego, położonego wśród łagodnych wzgórz i otoczonego świątyniami i pagodami. Hangzhou przypominało mi trochę Genewę i francuskie Annecy, z którymi od położenia nad jeziorem łączy je atmosfera elegancji i luksusu. Pod Szanghajem znajdują się również Suzhou, którego nie udało się nam odwiedzić i miasteczka nazywane małymi Wenecjami, z których widzieliśmy jedno – urocze Zhujiajiao.      

      V 

·         Volkswagen – jest najczęściej spotykaną w Szanghaju marka samochodu. Dzieje się tak dlatego, że volkswagenami są wszystkie szanghajskie taksówki. To, co pewnie nigdy nie uda się w Warszawie, w Szanghaju działa bez zarzutu. Taksówki są zunifikowane, mają takie same taryfy, wyglądają podobnie (beżowy lub bordowy stary volkswagen) i z daleka można je rozpoznać. Pusta taksówka zapala zielone światło. We wnętrzu każdego samochodu znajduje się ekran dotykowy z reklamami, a fotel kierowcy jest otoczony solidnie wyglądającym zabezpieczeniem.

W

szanghaj blokowiska

Szanghajskie blokowisko

·         Wieżowce – w Szanghaju trudno jest znaleźć inny rodzaj zabudowy. Jednak wieżowce to nie tylko piękne nowoczesne budynki w dzielnicy Pudong i centrum miasta. To również kilometry przygnębiających blokowisk, w których mieszka pewnie 99 procent szanghajczyków. Podobno warunki życia są w nich na ogół niezłe, ale czy mieszkanie w identycznym bloku co tysiące innych ludzi nie zabija czasem w szanghajczykach ich poczucia indywidualności? Ciekawostka – w szanghajskich blokach nie ma ogrzewania, a ich mieszkańcy kupują przenośne klimatyzacje, które zimą można przełączyć na grzanie. Klimatyzacje instaluje się na zewnątrz mieszkania i widok tysięcy tych identycznych maszyn wiszących na tysiącach identycznych balkonów chyba zawsze będzie moim pierwszym wizualnym skojarzeniem ze słowem „Szanghaj”

X

xintiandi szanghajTuryści w Xintiandi

·         Xintiandi – wysepka oryginalności w morzu blokowisk. Tę „tradycyjną szanghajską dzielnicę” wybudowano na początku XXI wieku z myślą o turystach. Dziś znajduje się tu wiele restauracji i barów i z przyjemnością zaglądają tu również modni Chińczycy.

Y

szanghaj yuyuan

Ogrody Yuyuyan

·         Yuyuan – chyba największa atrakcja turystyczna Szanghaju. Te tradycyjne ogrody w stylu dynastii Ming zawierają dwa elementy, które dla Chińczyków definiują piękny pejzaż – misternie wyrzeźbione skały i wodę. Chińskie słowo „turystyka” to podobno dosłownie „podziwianie wody i gór” (może jakiś sinolog to potwierdzi?) i, konstruując ogrody, chińscy architekci zawsze pamiętali o zawarciu w nich tych dwóch elementów.

Z

szanghaj

Handlowa ulica Szanghaju

·         Zakupy – Szanghaj może okazać się prawdziwym wrogiem dla Waszego portfela. Wielopiętrowe centra handlowe znajdują się tutaj co kilka metrów, a w nich, oprócz znanych europejskich i amerykańskich marek, można kupić produkty na przykład japońskiej firmy Uniqlo. Na East Nanjing Road, jednej z głównych ulica handlowych miasta znajduje się również na przykład centrum handlowe tylko z ubraniami dla dzieci (żadnych zabawek.) W centrach handlowych możecie również smacznie zjeść. Są tu oczywiście wszystkie fast foody znane z Europy – od Burger Kinga po Starbucks (który jest chyba najbardziej obecnym w Szanghaju koncernem, na jego przybytki trafiamy co kilka sekund marszu), ale są też prawdziwe restauracje z kelnerami i bajecznie bogatymi chińskimi menu. Jeśli więc traficie do miasta w deszczowy lub zimny dzień, wiecie już, gdzie najlepiej schronić się przed pogodą!

Poniżej Hangzhou

hangzhou

hangzhou

hangzhou

hangzhou

i Zhujiajiao

zhujiajiao

zhujiajiao

zhujiajiao

zhujiajiao

zhujiajiao

czwartek, 24 listopada 2011
Szanghaj od A do Z - 3/4

Szanghaj

Szanghajski eklektyzm - a Wy, czyj portret chcielibyście powiesić nad łóżkiem?

W tym odcinku szanghajskiego alfabetu zabiorę Was do jednego z najciekawszych miejsc w mieście – na niezwykły targ zwierzęcy. Poznacie również najciemniejsze strony Szanghaju – luźny stosunek Chińczyków do higieny i prywatności i galerię chińskich przysmaków, na widok których Europejczyk odruchowo odwraca głowę.

N

·        szanghaj

Widok z Pudongu na rozświetlony Bund

Naj – w Szanghaju znajduje się kilka ze światowych „najów” – najszybszy pociąg, który kursuje między lotniskiem Pudong a szeroko rozumianym centrum miasta z prędkością ponad 400 km/h i najwyżej położony bar z pięknym widokiem na kolonialną ulicę Bund.

noodles szanghaj

Noodles!

·         Noodles – kluski, których musiałam spróbować, ponieważ jedzą je bohaterowie niezwykle romantycznego chińskiego filmu „Perhaps Love.” Smakują mi zdecydowanie bardziej niż ryż. Noodles mogą być dodatkiem do posiłku, mogą też, zatopione w bulionie w towarzystwie mięsa i warzyw stanowić osobne danie. Jedliśmy je z mięsami i owocami morza, pikantne i łagodne, przyrządzone z różnych rodzajów makaronów… (Ale, ale – wszyscy na pewno wiecie, że to Chińczycy wynaleźli makaron?) W noodles na zdjęciu poniżej znajduje się stuletnie jajo – jajko kaczki, które przez jakiś czas (chyba mniej niż sto lat) leżało w ziemi i nabrało ciekawego, cynamonowego smaku.

O

Szanghaj

Zadbany trawnik we "francuskiej dzielnicy"

·         O fu! – zakrzykniecie pewnie, na widok specjałów wyłożonych w niektórych szanghajskich sklepach spożywczych. Można tam znaleźć prawdziwe rarytasy – penisy osłów, koniki morskie, wyjątkowo nieciekawe larwy, które po polsku nazywają się strzykwami, płetwy rekinów i różne podejrzanie wyglądające grzyby i korzonki. Nad wszystkim unosi się ciężki zapach, który raczej nie kojarzy się ze świeżością, a podłoga pod stoiskami wygląda na tak rzadko sprzątaną i dezynfekowaną, że nie mogłam uwolnić się od myśli, że kiedy tylko sklep opuszczają ludzie, na ich miejsce wbiegają karaluchy. Na które też może znajdzie się czasem jakiś smakosz ;)

P

·        Szanghaj

Chłopak marzeń każdej szanghajskiej nastolatki?

Plucie – jak słusznie zauważyła Siamsoleils, najbardziej zaskakujący element zachowania Chińczyków. Kiedy idziemy szanghajską ulicą, lśniącą od luksusu jak Pola Elizejskie, wystarczy kilka minut marszu byśmy usłyszeli „Chrszyk kszyk” i głośne splunięcie. Chińczycy nie plują na szczęście w restauracjach, zdarza się im natomiast popluwać przy pracy. Dlatego w szanghajskim biurze firmy mojego ukochanego, jeden z europejskich menedżerów zawiesił na swoich drzwiach kartkę z napisem „No spitting in my office”

Szanghaj - meczet

Skromny meczet w pobliżu stacji metra Laoximen

·         Podróbki – na szanghajskiej ulicy słyszymy nie tylko plucie. Równie często wychwycimy z monotonnego miejskiego hałasu wołanie „Łoczesbegs”, czyli „Watches, bags”. To uliczni sprzedawcy, którzy próbują sprzedać nam fałszywe torebki Gucci („Guczipradagucziprada!”), podrabiane Roleksy, Iphone’y lub pióra Mont Blanc. „Lukaluka” wołają sprzedawcy i podsuwają nam pod nos kartki, na których widnieją zdjęcia oferowanych przez nich produktów. Jest ich bardzo wielu i bywają niestety natarczywi, choć nigdy nie widziałam nikogo, kto cokolwiek by od nich kupił.

Perła Orientu

Perła Orientu - gwiazda Pudongu

·         Pudong – duma Szanghaju. Ta nowoczesna dzielnica wyrosła tam, gdzie jeszcze dziesięć lat temu było ściernisko, a raczej domki i poletka Chińczyków, których przesiedlono, by ją stworzyć. To miejsce, w którym Chiny patrzą w przyszłość – wysadzane wieżowcami i centrami handlowymi, przecięte wielopiętrowymi drogami szybkiego ruchu i cudem techniki – pociągiem Magleva. Wieżowce Pudongu oferują również piękny widok na stary Szanghaj.

R

·       szanghaj

W bocznej uliczce

  Rugby – sport, który w Chinach raczej mało kogo obchodzi, ale który w Szanghaju budzi niezdrowe emocje tamtejszych ekspatów z krajów anglo- i frankofońskich. Mój pierwszy wieczór w mieście spędziłam więc w irlandzkim pubie na oglądaniu finału mistrzostw świata w rugby. Chyba każdy mieszkający w Szanghaju Francuz był tego wieczora w tym samym miejscu.

S

szanghaj

Na Starówce

Starówka – szanghajska starówka przynajmniej pod jednym względem przypomina warszawską – wcale nie jest stara. To sztuczny twór stworzony na potrzeby turystów, symulakrum Szanghaju, którego od dawna nie ma. To tutaj również zbierają się wszyscy szanghajscy sprzedawcy „gucziprady” i „łoczbegsów”. Zalecam albo omijanie dzielnicy z daleka, albo przebieganie przez nią jak najszybciej, unikając jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego.

T

Szanghaj

Szał zakupów na targu zwierząt

Targ zwierzęcy – Niesamowite miejsce! Schowane tak, by tylko wtajemniczeni mogli je odnaleźć, kiedy powinno się eksponować je w każdym przewodniku! Na targu znalazłam Szanghaj o jakim marzyłam – gąszcz bambusowych klatek, śpiew i gaworzenie ptaków, ulubionych chyba zwierząt domowych Chińczyków, emocje towarzyszące negocjowaniu cen, senne, puszyste koty, wielkogłowe traszki podobne do smoków i przede wszystkim – świerszcze! Setki i tysiące nieustannie cykających świerszczy sprzedawanych tutaj nie jako zwierzęta domowe, a jako nieustraszonych bojowników, którzy wezmą w swoim czasie udział w nielegalnych walkach świerszczy. Na targu wisiał nawet plakat, przedstawiający taką walkę – podobny do plakatów, które informują o starciach bokserów. Choćby dla tego widoku warto było przejechać pół świata dzielące Szanghaj od Antibes.

Szanghaj

Ptaki...

szanghaj

jaszczurki...

szanghaj

...nieco mniej typowe zwierzątka do towarzystwa i...

szanghaj

ŚWIERSZCZE!

21:35, katasia_k , Azja
Link Komentarze (7) »
piątek, 11 listopada 2011
Szanghaj od A do Z - 2/4

W tym odcinku alfabetu będę przede wszystkim rozpisywać się o doskonałym jedzeniu, które można znaleźć w Szanghaju, ale nie zapomnę również o miłośnikach chińskiej sztuki. Zmęczonych całodziennym bieganiem po muzeach i restauracjach zaproszę na odpoczynek podczas tradycyjnego chińskiego masażu.

H

·        

Kupowanie herbaty zawsze wiąże się z degustacją. 

Herbata – do tego ta najlepsza, zielona. Chińczycy piją ją przez cały dzień (przypominają w tym Europejczyków, którzy latem nie wychodzą z domu bez butelki wody mineralnej.) Poruszają się po mieście wyposażeni w termosy, w których moczą się herbaciane liście. W wielu miejscach – na przykład w pociągu – mogą uzupełnić termos gorącą wodą. Jako wielbicielka herbaty ucieszyłam się bardzo, kiedy jadąc pociągiem z Huangzhou do Szanghaju zobaczyłam coś co wyglądało na herbaciane plantacje. I jeszcze jeden prywatny wtręt – krótki pobyt w Chinach oduczył mnie picia kawy.

Hot pot w knajpce Dolar [sic] Shop

·         Hot pot – danie podobne do burgundzkiego fondue. Na naszym stole pojawiają się: garnek z bulionem, mięso, ryby, owoce morza i warzywa, w tym moje ulubione chińskie warzywo przypominające z wyglądu fenkuł, a w smaku szpinak. Zanurzamy to wszystko w bulionie i w ten sposób sami przygotowujemy swój obiad. Hot poty znajdziemy w specjalizujących się w tym daniu knajpkach, raczej nie tych najdroższych.

I

·         Imiona – Chińczykom, którzy mają kontakt z obcokrajowcami, proponuje się przybranie „zachodnich” imion. Sam pomysł nie bardzo mi się podoba, ale jego efekty bywają urocze. W hotelach, w których się zatrzymywaliśmy, spotkaliśmy w recepcji "Rambo", recepcjonistę o imieniu Stone i dziewczynę, która nazywała się David. Natomiast w szanghajskim oddziale firmy mojego ukochanego pracuje jedna Forever.

·         Internet – oto niekompletna lista stron, których nie udało mi się otworzyć w Chinach: facebook, youtube, dailymotion, wrzuta, blogspot, wordpress… Chińczycy kupują podobno „łamacze cenzury”, które pomagają im omijać te ograniczenia. Na wszelki wypadek starałam się nie wrzucać w google’a fraz typu „masakra na placu Tiananmen”, ale domyślam się, że nie znalazłabym wielu rezultatów.

J

·       

Artystyczny skrawek dzielnicy Jing'an

  Jing’an – jedna z modniejszych dzielnic Szanghaju. Wśród przytłaczających wieżowców i dołujących blokowisk można tam jeszcze znaleźć ustronne zakątki w bardziej ludzkiej skali jak to zagłębie galerii sztuki współczesnej z jego kameralnymi ceglanymi budynkami i bujną zielenią.

K

·        ksiegarnia w szanghaju

Szanghajska księgarnia

Księgarnie –  chodząc po Szanghaju, łatwo zadać sobie pytanie, czy tutejszym intelektualistom bardziej zaszkodziła Rewolucja Kulturalna, czy drapieżny kapitalizm ostatnich lat. Dość, że księgarni jest tu jak na lekarstwo i, że w większości są to bezduszne molochy wypełnione biografiami Steve’a Jobsa (to najwyraźniej jedyna książka, którą wypada tu czytać). W metrze mało kto czyta, pasażerowie albo krzyczą do swoich komórek albo oglądają (głupawe) filmy na tabletach. Prawdziwe księgarnie, zastawione rzędami podręczników do kaligrafii, znaleźliśmy za to w Pekinie. Również tam zaczepiła mnie pewna młoda Chinka, pytając, czy powinna przeczytać raczej „Emmę” Jane Austen czy „Jane Eyre.”

south beauty shanghai

WStół w restauracji Soith Beauty - przystawki dania i deser są podane w tym samym czasie

·         Kuchnia – przed wyjazdem planowałam jakiś osobny post o chińskiej kuchni, ale wydaje mi się, że po pobycie w Szanghaju wiem o niej jeszcze mniej niż przedtem. Nie można mówić o jednej kuchni chińskiej (tak jak nie można mówić o jednej kuchni francuskiej, dlatego we Francji nie ma „francuskich restauracji”) – w Syczuanie je się co innego niż w Kantonie, w Szanghaju – niż w Pekinie. Szanghaj jako kosmopolityczne miasto podaje oczywiście kuchnię z całego świata, ze szczególnym uwzględnieniem Azji. Jedliśmy tu po syczuańsku, po kantońsku, po szanghajsku, tajsku, indonezyjsku i indyjsku. Wybierającym się do miasta gorąco polecam syczuańską restaurację South Beauty (której menu obfituje w jedne z najpiękniejszych zdjęć potraw, jakie kiedykolwiek widziałam) i trochę droższą Lynn z kuchnią szanghajską.

L

szanghaj luksus

Buty za kilka tysięcy złotych

szanghaj marriott ferrari

Ferrari pod hotelem Marriott

·         Luksus – Szanghaj (ponownie) staje się jednym z centrów biznesowych świata i widać to na szanghajskiej ulicy. Swoje butiki (a raczej swoje hipermarkety, bo rozmiary tych sklepów są zazwyczaj imponujące) otworzyły tu wszystkie luksusowe marki, łącznie z niewielkim producentem zegarków, który poza Szanghajem ma podobno sklepy tylko w Genewie.

M

·         Masaże – dość siłowy tradycyjny chiński masaż nie daje się raczej nazwać relaksującym. W Szanghaju, gdzie masażystów można znaleźć na każdym kroku, nietrudno jednak o łagodniejsze zabiegi – masaż z gorącymi kamieniami, olejkami eterycznymi etc. Po całym dniu biegania po hałaśliwym i stresującym mieście nawet osoby niechętnie nastawione do masowania nie odmówią sobie wizyty w salonach np. sieci Dragonfly. Masaż z olejkami kosztuje tu 280 juanów – ok. 140 zł.

·        szanghaj metro

W szanghajskim metrze

Metro – Szanghaj ma trzynaście milionów mieszkańców i szesnaście linii metra. Choć pociągi kursują co kilka minut, oznacza to mniej więcej jedną linię na milion mieszkańców, czyli proporcje znane z Warszawy. Nie dziwi więc, że metro bywa zatłoczone, trudno w nim o miejsce siedzące, że w godzinach szczytu kobiety mdleją, a słabsze jednostki są tratowane przez tłum. Poza tym jednak nie można się do niego przyczepić – czyste, szybkie, dobrze zorganizowane, z oznaczeniami po angielsku. Bez niego poruszanie się po mieście byłoby niemożliwe.

muzeum w szanghaju

Cudowne szanghajskie muzeum

·         Muzeum – Szanghajskie muzeum to jedno z najwspanialszych, jakie do tej pory widziałam. W moim prywatnym zestawieniu ustępuje chyba tylko Luwrowi. Budynek z ładnie urządzonym wnętrzem (i raczej nieciekawym zewnętrzem) mieści przykłady z wszystkich dziedzin chińskiej sztuki: malarstwa, kaligrafii, rzeźby, ceramiki, sztuki użytkowej (meble z czasów dynastii Ming) i popularnej (przepiękne stroje ludowe mniejszości etnicznych, tybetańskie maski, garncarstwo syczuańskiej mniejszości Yi). Jeśli macie jeden dzień na zwiedzanie Szanghaju, spędźcie go właśnie tam. Do tego – jakby mało było tego dobrego – wstęp do muzeum jest bezpłatny.

figurka z jadeitu

figurka z jadeitu

Wyroby z jadeitu to chińska specjalność

waza chińska

Ta zaskakująco współcześnie wyglądająca waza ma w rzeczywitości kilkaset lat

talerz

Talerz z czasów dynastii Qing

szanghajskie nastolatki

Chińskie nastolatki w muzeum

sobota, 05 listopada 2011
Szanghaj od A do Z – 1/4



Spędziłam w Szanghaju zaledwie niewiele ponad tydzień, nie będę więc udawać, że wiem o nim wszystko. Moje szanghajskie ABC to raczej próba uporządkowania wrażeń niż kompendium wiedzy o najciekawszym chińskim mieście.

A



·         Aranżowane małżeństwo – albo tak mi się przynajmniej wydaje. Pod naszym hotelem, w samym centrum miasta, w weekendy odbywało się cos w rodzaju szanghajskich targów ślubnych. Na ścianach wisiały „CV” kandydatów na małżonków ze zdjęciami lub bez, pod ścianami siedzieli swaci, a wokół kręcili się zatroskani rodzice szukający idealnego partnera dla swoich pociech.



·         Autobus – najgroźniejszy – bo największy – uczestnik ruchu drogowego. Podobnie jak pozostałych uczestników (albo nawet – w jeszcze większym stopniu niż pozostałych uczestników) autobusów nie obowiązują żadne przepisy ruchu drogowego ze szczególnym uwzględnieniem zatrzymywania się na czerwonym świetle. Pasażerowie autobusów są znacznie bardziej subordynowani niż ich kierowcy. Proszę tylko zobaczyć, jak grzecznie ustawiają się w kolejce.

B



·         Buddyzm – buddyści to największa grupa wyznaniowa w Szanghaju, wiec nie dziwi fakt, że w centrum miasta znajduje się kilka buddyjskich świątyń i klasztor dla kobiet. Dziwi za to świątynna pazerność – żeby zobaczyć słynnego Buddę z jadeitu musimy nie tylko zapłacić za wstęp do świątyni, ale tez za wejście do specjalnej sali, w której znajduje się posąg. Na terenie świątyni co kilka metrów ktoś próbuje coś nam sprzedać (fakt, że są to często piękne przedmioty – wyroby z jadeitu, delikatne rysunki), a oficjalni przewodnicy zamiast do eksponatów kierują nas do butiku. Świątynie nie są przy tym zupełnie zdominowane przez turystów – można w nich spotkać wielu autentycznie modlących się Chińczyków, którzy tak samo jak turyści musza płacić za wstęp.

C


·         Chinki – Szanghaj chce stać się wkrótce jedna ze światowych stolic mody, z ciekawością podpatrywałam więc jak już dziś ubierają się modne Chinki. Z moich wścibskich obserwacji wynika, że w Szanghaju dużą popularnością cieszą się króciutkie spodniczki z wielu warstw tiulu połączone z kontrastującymi z nimi kolorem rajstopami i butami na bardzo wysokich obcasach lub koturnach. Tak ubrana szanghajka ma dość mocny makijaż i koniecznie sztuczne rzęsy. W mieście widać też odwrotny do słodko-dziewczęcego trend na niedbałą intelektualistkę. Ta będzie mieć na sobie duży sweter z gatunku obciachowych (na przykład z królikiem w okularach lub wiewiórką) i duże okulary zerówki (często nawet bez szkieł.)

D





·         Dumplings – pierogi to jeden z szanghajskich specjałów i bardzo cieszyła mnie ich wszechobecność. Jedliśmy je i w bardzo eleganckiej restauracji The Chinoise Story, i w chińskim odpowiedniku baru mlecznego „Pierogi u Lina.” W różnych kształtach, nadziewane krewetkami, wieprzowiną lub ryżem, na słono i na słodko, smażone i gotowane na parze – wszystkie są pyszne.

E

steve jobs szanghaj

·         Elektronika – szanghajczycy, których na to stać, kochają gadżety, wiec najczęściej sprzedawanym w mieście towarem są różnego rodzaju pokrowce do telefonów i tabletów – w kształcie królika, hamburgera, z podobizną Steve’a Jobsa lub postaciami z mangi. Na szanghajskim targu elektroniki znajdziecie – oczywiście zupełnie Wam zbędne – dodatki do telefonów, o których nie śniło się Waszym filozofom.

F



·         Francuska koncesja – najładniejszy znany mi kawałek (bo nie jest to oficjalna dzielnica) Szanghaju. Wysadzane platanami aleje, dyskretnie eleganckie butiki, cudownie spokojny park Fuxing – to tam odpoczniecie trochę od szanghajskiej gorączkowej pogoni za sukcesem. W dawnej francuskiej koncesji spotkacie szanghajczykow, którzy zamiast spędzać życie, krzycząc do telefonów komórkowych, zaczynają korzystać trochę z jego uroków.

           G                                                                   

·        Głośno – Szanghaj nie jest na pewno miejscem dla osób kochających spokój i ciszę. Nie jest nim zresztą pewnie żadne trzynastomilionowe miasto. Ludzie krzyczą (zwłaszcza kiedy rozmawiają przez telefon), kierowcy trąbią klaksonami, nawet najbardziej banalne przedmioty codziennego użytku muszą tu hałasować. Brutalnym przykładem są wszelkiego rodzaju automatyczne bramki i szlabany. Szlabany otwierają się, wyjąc, a bramki – wygrywając „Für Elise.” Dość powiedzieć, ze mieszkałam na 57 piętrze i nadal słyszałam dobiegający z ulicy hałas.

20:51, katasia_k , Azja
Link Komentarze (11) »
piątek, 28 października 2011
Pieszo przez Szanghaj

szanghaj

Najwiekszy deptak - ulica Nanjing

Szanghaj to idealne miasto dla piechura, z jednym zastrzeżeniem (o którym za chwilę). Pomiędzy poszczególnymi dzielnicami trzeba oczywiście poruszać się metrem, ale kiedy już znajdziemy się w miejscu docelowym, możemy maszerować godzinami, na każdym kroku spotykając coś nowego. Wszystko jest tu świetnie oznaczone – na każdym skrzyżowaniu ulic znajdziemy ich nazwy w języku angielskim i zamarkowane strony świata –  wiec nawet osoba, która, tak jak ja, łatwo się gubi, może bez większego problemu odnaleźć się na mapie i stwierdzić, ze teraz musi iść ulica Fuxing na wschód. Nie zgłodniejemy – co krok wpadamy na restauracje, restauracyjki, czy chociażby stoiska z żywnością – i nie zmęczymy się za bardzo chodzeniem – w Szanghaju znajdziemy sporo mniejszych lub większych parków, w których możemy usiąść i popatrzeć jak starsi szanghajczycy uprawiają tai chi, tańczą, chodzą wspak (?), grają w szachy i czytają.

szanghaj

Chwila wytchnienia w parku Fuxing

Jeśli nie zmęczymy się chodzeniem, możemy niestety zmęczyć się miastem, co raz mi się już zdarzyło. Wina nie leży po stronie samego miasta, które jest fascynujące, ale po stronie jego mieszkańców, a dokładniej tych z nich, którzy posiadają jakiś środek transportu. W Szanghaju człowiek, który idzie pieszo jest najniżej w hierarchii społecznej (idzie pieszo => nie stać go nawet na rower => nie ma pieniędzy => nie ma co się z nim liczyć) i powinien ustępować pierwszeństwa każdemu (w kolejności: rowerom, skuterom, samochodom i autobusom), niezależnie od przejść dla pieszych, świateł drogowych i oficjalnych przepisów. Ponadto, panuje tu przekonanie, że czerwone światła są dla mięczaków, a prawdziwy twardziel, widząc czerwone światło, wciska gorączkowo klakson i jedzieeee! A co jeśli na przejściu dla pieszych znajduje się akurat pieszy, który zaufał zielonemu światłu i w dobrej wierze przechodzi przez jezdnię? Cóż, tym gorzej dla niego. Juz po kilku dniach pobytu w miescie wszyscy piesi rozgladaja sie panicznie w prawo i w lewo i na pasach, i na chodniku (gdzie zagrozeniem sa skutery i rowery).

szanghaj

Jedna z pieknych waz z czasow dynastii Quing w szanghajskim muzeum

I nie sądzę, żeby chodziło tu o to, ze szanghajczycy to źli kierowcy (sama jestem złym kierowca, więc umiem rozpoznać takiego z daleka), jest w tym jakieś okrucieństwo i brak szacunku dla drugiego człowieka. Komentator „Le Monde” Hervé Le Tellier napisał dzisiaj : „Od wczoraj jest nas siedem miliardów. Nie wiem jak Wy, ale ja nadal czuje się niewiarygodnie wyjątkowy.” Czy w mieście, w którym w ścisku mieszka 13 milionów ludzi można jeszcze czuć się wyjątkowym i docenić wyjątkowość drugiej osoby? Wszyscy znają już na pewno tę straszną historię. Ja mogę powiedzieć tylko, że dziwię się ogólnemu poruszeniu, bo takie wypadki muszą zdarzać się tutaj codziennie.

szanghaj

Elegancki butik z herbata

Ale poza tym, zakochałam się oczywiście w Szanghaju i na pewno wkrótce napisze tu coś bardziej pozytywnego. Gdyby tylko tutejszych kierowców wysłać na jakieś szkolenie, gdzie wytłumaczono by im, że pieszy to tez człowiek…

szanghaj

Kolonialna ulica Bund

szanghaj

W bocznej uliczce

szanghaj

Typowa pocztowka z Szanghaju - widok na dzielnice Pudong

05:33, katasia_k , Azja
Link Komentarze (11) »
wtorek, 25 października 2011
Zgubić się w Szanghaju

Władze miasta chciałyby pewnie, byśmy myśleli, ze cały Szanghaj wygląda tak:

szangaj 

Tymczasem, wystarczy na chwile zgubić się miedzy nowoczesnym hotelem a olbrzymim centrum handlowym, by znaleźć się w takiej uliczce.

szangaj

Można tam kupić papugi, żółwie i chyba nawet świerszcze (w niektórych sklepach coś wyraźnie cykało). Czyżby legendarne szanghajskie walki świerszczy jednak zupełnie nie zniknęły?

szangaj

szangaj

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011