Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Attention au piment, czyli kuchnia kreolska na La Reunion

la reunion

Stoisko z owocami na rynku w St Denis

Turysta z Lazurowego Wybrzeża, gdzie ludzie są szczupli i wszyscy obsesyjnie dbają o kondycję fizyczną, zdziwi się liczbą otyłych osób (zwłaszcza kobiet) na La Réunion. Kuchnia kreolska, w której mieszają się wpływy z Azji, Afryki i Europy, opiera się na najcięższych i najbardziej kalorycznych elementach gastronomii indyjskiej, chińskiej, afrykańskiej i francuskiej.

la reunion, le piment

Słowo le piment określa i ostre papryczki i wykonaną z nich pastę

Z Indii przygarnięto więc smażone w głębokim tłuszczu trójkąty z ciasta samoussas, a z Chin drobne chińskie pierożki gotowane na parze (choć ortodoksi je również będą smażyć w głębokim tłuszczu). Te ostatnie nazywa się tutaj bouchons (korki). Jedne i drugie faszeruje się wszystkim od siekanych warzyw, poprzez ser po kaczkę z wanilią. Jeśli pierożki nie wydają się Wam wystarczająco kaloryczne, możecie zamówić np. kanapkę z wieprzowymi bouchons zapieczonymi pod tartym serem. Inną popularną przekąską (zgadliście: smażoną w głębokim tłuszczu) są lekko pikantne kulki z suszonego dorsza, które nazywa się tutaj bonbons piment (cukierki z ostrą papryką.) Z kuchni francuskiej Kreole zapamiętali upodobanie do mięsa i sera, a z afrykańskiej - użycie roślin strączkowych : soczewicy i fasoli.

la reunion

Fasola w różnych kolorach jest bardzo ważnym elementem kuchni kreolskiej

Posiłek zaczyna się od ponczu, czyli drinka na bazie rumu, soku z limonki, soku owocowego i cukru z trzciny cukrowej. Za przystawkę i aperitif służą wspomniane powyżej samoussas, bouchons i bonbons piment.

la reunion, dzakfrut

Dżakfrut

Danie główne to piętrowa konstrukcja, w skład której wchodzą nieodmiennie : ryż, nasiona (soczewica lub fasola), mięsno-warzywny sos (nazywany cari, rougail lub massalé w zależności od składników) i piment. Ten ostatni to pasta z ostrej papryki dosmaczona owocami tamaryndowca indyjskiego, mango lub limonką. Dania kreolskie nigdy nie są pikantne same z siebie (na szczęście!), a piment podaje się zawsze osobno, pozwalając biesiadnikom na doprawienie potrawy wedle własnego uznania.

la reunion

Przydrożne stoisko z liczi i konfiturami

Jeśli po tak sutym posiłku, macie jeszcze ochotę na deser, spróbujcie koniecznie owoców La Reunion. Rosną tu manga, ananasy, banany, papaje, liczi, marakuje, pomarańcze, kokosy i brzoskwinie oraz owoce, z którymi nie spotkacie się raczej w Europie : nieśplik japoński, zambroza, dżakfrut... Przy takiej obfitości "naturalnych" słodyczy Kreole z La Réunion nie muszą zbytnio się wysilać przy tworzeniu cukierniczych kreacji, pojęcie deseru prakycznie więc tu nie istnieje. Po posiłku podaje się owoce, sałatkę z owoców lub dość nieciekawe ciasta owocowe podobne do bananowego chlebka.

la reunion

Jedyna restauracja na La Reunion, którą mogę z czystym sercem polecić to DCP w St. Gilles, gdzie serwuje się delikatne dania kuchni śródziemnomorskiej, czyli tatary i carpaccio ze świeżych ryb, restauracje z tradycyjną kuchnią kreolską są do siebie tak podobne, że nie jestem w stanie nazwać jednej, która wyróżniałaby się poziomem.

Jeśli myślicie, że to już koniec, mylicie się bardzo. Po deserze przychodzi moment na rhum arrangé (po przepisy odsyłam do Bei), czyli rum, w którym przez wiele miesięcy macerowały się wanilia i różne owowce.

la reunion

Wędzone nad ogniem mięsa to podstawa kuchni kreolskiej

Turyści na La Réunion powinni uważać na piment i rum, w spożywaniu których miejscowi zdają się nie znać umiaru, i, przede wszystkim, regularnie stawać na wadze. W przeciwnym razie, powrót do la Metropole, jak na wyspie nazywa się Francję, może wiązać się dla nich z bardzo niemiłym zaskoczeniem...

la reunion

Sprzedawca liczi na rynku w St. Paul

la reunion

Sprzedawcy kokosów na rynku w St. Paul

la reunion

Turysta kupujący samoussas na rynku w St. Paul

la reunion

Typowe kreolskie danie : ryż, fasola, mięso i le piment. Jak widać, nie prezentuje się szczególnie estetycznie.

niedziela, 09 grudnia 2012, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Czara, *.nat.univ-paris4.fr
2012/12/10 11:25:18
Dobrze, ze mam przy sobie przekaske (kaloryczna), ktora pozwoli mi wytrwac do lunchu, po takim wpisie... A co do kalorii, to coz, wystarczy sie przeniesc w chlody polnocy, jestem pewna, ze tu organizm spala kalorie przy kazdym podmuchu wiatru ;)
-
tres.pimientos
2012/12/10 11:42:57
Zawsze mnie cieszy takie "typowe" danie! w typowym ulicznym barze :) Zresztą czy to La Reunion, czy Karaiby - danie to wygląda podobnie. "Święta trójca" ryżowo-mięsno-fasolowa rządzi. W Dominikanie taki zestaw zwie się - la bandera. Trzy składniki, jak trzy kolory dominikańskiej flagi. Do tego jeszcze warto dorzucić świeżutkie avocado, które zagra rolę sałatki. Oczywiście, zaostrzenie potrawy wedle uznania - bardzo ważne. Le piment być musi! :)

Saludos!

ps. Bardzo mi się ten La Reunion widzi, bardzo! :)
-
2012/12/10 20:48:57
Czaro, ja właśnie nie jestem w stanie zrozumieć, jak oni jedzę tę fasolę, samoussas i inne atrakcje (wpadliśmy na przykład na taką przekąskę : smażona skóra wieprzowa... smażona oczywiście w głębokim tłuszczu!) przy trzydziestostopniowym upale.

Tres.pimientos, na La Reunion awokado (które też tu rosną, ale chyba nie cieszą się większym wzięciem) zastępuje młode, zielone jeszcze mango. Przygotowuje się z nich rodzaj guacamole o nazwie la rougail.

Niesamowite jest to podobieństwo między La Reunion a Karaibami, bo choć mają podobną historię leżą jednak przecież zupełnie gdzie indziej!
-
tres.pimientos
2012/12/10 21:15:43
A tu następne podobieństwo i to jakie - smażona skórka wieprzowa - el chicharrón. Chrupało się to w Dominikanie - frykas, lekko skropiony sokiem z limonki - palce lizać i to dosłownie! :)

Co do awokado, to Dominikańczycy się śmiali, gdy im opowiadałem, jakich rozmiarów te owoce można dostać w Polsce. "Są tak duże, jak pestki waszych awokado!" A mango zielone świetnie smakuje z limonką i solą i to-to zwie się mango biche.
-
tres.pimientos
2012/12/10 21:29:13
Musiałem ten La Reunion dorzucić do karaibskiego fanpagea! :)

Saludos!
-
2012/12/11 08:55:52
Katasiu, dawno mnie u Ciebie nie bylo a tu tyle ciekawych wpisow i pieknych zdjec. Nadrabiam zaleglosci! Wyprawa na Reunion wyglada na naprawde udana. Kuchnia kusi oko i podniebienie chociaz ja bez piment poprosze!
Moja znajoma mieszkala przez jakis czas na Réunion i osobiscie skarzyla sie, ze nie bylo zbyt wesolo. Ona pracowala jako celniczka na statkach i wspominala, ze niejednokrotnie spotkala sie z ogromna przemoca, dlatego tez zrezygnowala z pracy na wyspie. Oczywiscie jak zawsze wakacje a codzienne zycie duzo roznia sie od siebie. W kazdym razie przywiazla mi z wyspy urocze podkladki pod szklanki z recznie malowanymi papugami :) Sliczny prezent! Pozdrawiam serdecznie.
-
2012/12/11 21:03:03
tres.pimientos, sprawdziłam przepis na rougail z zielonego mango i brzmi następująco : zielone mango + cebula + sól + olej + piment. Czyli w sumie nie tak daleko od mango biche. Dziękuję za zajawkę na karaibskim fanpage'u!

siamsoleils, witaj ponownie! My też otrzymujemy różne reuniońskie gadżety, od siostry mojego męża (która mieszka na wyspie od sześciu lat) i każdej osoby, która ją odwiedza : podkładki pod kieliszki i talerze, podstawki pod noże, szklanki, różne ozdobne naczynia (np. z drewna mangowca), pareo... Teraz też przywieźliśmy sobie z wycieczki kilka reunionobiliów - można tam znaleźć naprawdę bardzo ładne rzeczy.

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011