Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Słowiańska dusza (cokolwiek zduszona)

elena

Elena, foto: allocine.fr

Nie trzeba dobrze znać rosyjskiego, żeby w najnowszym filmie Andrieja Zwiagincewa "Elena" wychwycić słowo "diengi", rosyjskie określenie pieniędzy. "Diengi" są w "Elenie" wszechobecne, decydują o poczynaniach wszystkich bohaterów filmu. Ci, postępują tak, a nie inaczej, bo albo pieniędzy nie mają, albo mają ich za dużo, albo chcieliby za wszelką cenę je zdobyć.

elena

U rodziny Siergieja, foto: allocine.fr

Spójrzmy na żyjącą w nędzy - w malutkim mieszkaniu przytulonym do elektrowni jądrowej - rodzinę Eleny. Jej syn Siergiej nie pracuje i spędza czas na jedzeniu czipsów, piciu piwa i oglądaniu telewizji. Żona Siergieja zajmuje się nieustannym zachodzeniem w ciążę, a ich syn, Sasza, do bezczynności ojca dodaje zupełnie zwierzęcą agresję, którą może wyniósł z gier komputerowych (sposób w jaki sfilmowana jest bójka przywodzi na myśl grę), a może wykształcił w sobie, bo bicie się z innymi to jedyna rozrywka, na którą biedni w Rosji mogą sobie pozwolić. W biednej dzielnicy, w której żyją, wszystko zdaje sie podłe i niskie. Nawet kasjerka w supermarkecie jest nieuprzejma.

elena

W domu Władimira, foto: allocine.fr

Zwiagincew równie krytycznie patrzy jednak również na Rosjan zamożnych. Mąż Eleny, Władimir dorobił się olbrzymiej fortuny (nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób), co zapewnia mu poczucie wyższości nad Siergiejem i spółką, nieuzasadnione jednak w żaden sposób przez jego zachowanie. Niechętnie dzieli się majątkiem, ponieważ uważa, że biedni sami zasłużyli sobie na swój los. Córce Władimira dorastanie wśród zbytku najwyraźniej przewróciło w głowie, bo wydaje się pozbawiona wiary w jakiekolwiek wartości, nawet w wartość pieniądza. Do złudzenia przypomina w tym Saszę.

elena

 Niebieski i szary to chyba dwa ulubione kolory Zwiagincewa, foto: allocine.fr

Między dwoma światami, które nie mogą się spotkać, kursuje Elena, matrona o łagodnej twarzy i gołębim sercu, gotowa do niezwykłych poświęceń, kiedy w grę wchodzi dobrobyt jej dzieci. Jej podróżom towarzyszy nienachalna muzyka Philipa Glassa i zgaszony błękit kadrów, kolor, który dominował już w debiucie Zwiagincewa, "Powrocie."

Piękno muzyki i obrazów wzmacnia tylko poczucie melancholii w widzu, który zastanawia się, czy tak naprawdę wygląda dzisiejsza Rosja. Zwlaszcza, że obrazy wyłapywane z prasy i telewizji - daleko mniej urodziwe - zdają się ten obraz potwierdzać.

***

Żeby jednak nie kończyć postu taką smutną refleksją, uprzejmie donoszę, że w Antibes zakwitły już magnolie i, że wyglądają fantastycznie.

kwitnące magnolie

magnolia

"Elena", Rosja, 2011, reżyseria: Andriej Zwiagincew.

sobota, 17 marca 2012, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ardiola, *.w90-0.abo.wanadoo.fr
2012/03/18 18:47:07
Nie lubie oglądać filmów, które pokazują takie ciemne strony zycia, to taka moja ucieczka przed rzeczywistoscią, ktora "skrzeczy". A bogaci Rosjanie, to podobnie jak niektórzy zamożni Polacy,mam pewną wiedzę na ten temat z racji znajomych ze swojego miasta, to protekcjonalne zachowanie pełne wyższosci, brak szacunku okazywany w głosie i gestach. Zwykle pierwsze pokolenie wzbogaconych, ktorzy dorobili sie w sposób, ktory ich samych zaskoczył, ale to wyjątkowo inteligentni ludzie, utrzymują swój majątek, pomimo zawirowań rynkowych. Nie odczuwałam tego nigdy absolutnie na sobie, bo jestem w przyjaźni z niektórymi,którą sobie bardzo cenię,mam szczegolnie pozytywny stosunek do mocnych ludzi, ale obserwuję stosunek do pracowników niższych rangą, odbieranych telefonów, przypadkowych spotkan, Mamy w sobie duzo tzw wschodniego "dzikiego" zachowania, narzucania poglądów, a nie ich wymiany. Z duzym zaniepokojeniem obserwuje rowniez u siebie pewną skłonność do konformizmu. Nieraz dyskutujemy z moimi znajomymi na temat stosunku do innych, jak gdyby podległych nam ludzi i stwierdzamy, że oni mają postawę np głeboko roszczeniową, bo tylko wymagają, a w zamian niewiele, szczegolne oburzenia wobec pracownikow w tzw sferze budzetowej i ze niektorymi trzeba po prostu rządzić, bo sami by zginęli. A najlepiej, żeby kazdy był zmuszony prowadzić działalność gospodarczą, wtedy zrozumialby, co to znaczy oddawac 50% na ZUS i 20 albo więcej na podatek dochodowy. Ale chyba odbiegłam od tematu, ale sama czasami sie czuję taka rozczarowana, że należę od kregu słowiańskiej mentalnosci zamiast wyznawać etykę protestancką w duchu kapitalizmu. Ale to miejsce urodzenia juz nas ukształtowalo.
-
chihiro2
2012/03/18 20:23:04
U nas magnolie już przekwitają, płatki kwiatów ścielą gęsto chodniki...

Na mnie "Elena" zrobiła duże wrażenie, to jeden z najlepszych filmów zeszłego roku, jakie widziałam. Ale... nie widzę, by Elena miała gołębie serce. Czasem przez zbytnią pomoc innym szkodzimy im, moim zdaniem o tym jest też ten film. Nie chcę zdradzać za wiele, jeśliby ten komentarz czytał ktoś, kto filmu jeszcze nie widział. Poświęcenia, do jakich zdolna jest Elena, moim zdaniem jednak ostatecznie szkodzą tym, dla których są czynione. W gruncie rzeczy syn bohaterki i wnuk sami sobie taki los zgotowali - tak to widzę, bo nie próbują w sensowny sposób tego zmienić (a syn jeszcze płodzi kolejne dzieci, których nie może wykarmić).
Nie widzę krytyki partnera Eleny, a przynajmniej nie za dużej - to mężczyzna, który finansuje dostatni styl życia córce, bo jest jego córką (i jest wystarczająco odpowiedzialna, by nie rodzić dzieci), ale ma bardzo zdroworozsądkowe podejście wobec rodziny syna Eleny. Nie widziałam też, by Władimir miał poczucie wyższości nad Siergiejem i biedniejszymi od siebie. Nie przypominam sobie, by wyraził coś podobnego, słowem czy gestem. A że nie chce pomóc? Cóż, pomagając, podtrzymywałby tylko niedojrzałość rodziny Eleny (przecież tam jest bardziej zabawa w rodzinę, bez myślenia o konsekwencjach, niż tworzenie faktycznej, zdrowej rodziny). Córkę Władimira polubiłam, naprawdę :)
-
chihiro2
2012/03/18 22:39:41
Ardiola, dorzucę dwa słowa na temat nowobogackości. Mnie zaskoczyło w tym filmie niestereotypowe ukazanie zamożnych Rosjan. Zaznaczyć trzeba, że nie wiadomo, kiedy i jak Władimir dorobił się pieniędzy, ale nie reprezentuje typowego nowobogackiego, któremu słoma z butów wyłazi. W swojej króciutkiej recenzji: chihiro.blox.pl/2011/10/Londynski-Miedzynarodowy-Festiwal-Filmowy-czesc-II.html napisałam, że on słucha klasycznej muzyki (jest taka scena, gdy w samochodzie szuka stacji radiowej, rezygnuje ze słuchania kilku puszczających nieciekawą muzykę, a gdy trafia, zdaje się na Marię Callas - nie jestem pewna, ale na pewno była to opera - zostaje przy niej). Mieszkanie ma urządzone z gustem, chłodne, ale nie tandetnie. Odżywia się zdrowo, dba o siebie, ubiera z klasą. Poza tym on nie jest jakimś multimilionerem, należy raczej do klasy średniej, nie do śmietanki moskiewskiej.
I moim zdaniem jest w nim dużo szacunku do drugiego człowieka.
-
katasia_k
2012/03/19 22:24:50
Ardiolo, Władimir Zwiagincewa przypomina pod wieloma względami osoby, o których piszesz - widać w nim brak szacunku i protekcjonalny stosunek wobec słabszych, ale i inteligencję. I na pewno podpisałby się pod Twoją opinią, że ubogich Rosjan cechuje roszczeniowa postawa ;)

Chihiro, napisałam o gołębim sercu Eleny właśnie po to, by nie zdradzać za wiele z filmu czytelnikom, którzy jeszcze go nie widzieli, a chcieliby zobaczyć ;) Choć czego by o niej nie mówić - wszystko robi z myślą o swojej rodzinie (może dzięki niej kolejne dzieci Siergieja nie staną się podobne do Saszy?)
Co do Władimira - naprawdę go polubiłaś? Mnie odrzucał juz sam sposób w jaki traktował Elenę (przynieś, podaj, pozamiataj - chyba nawet w Rosji źle patrzy sie na takie traktowanie kobiety, nawet Siergiej lepiej odnosił się do swojej żony ;) )
A jeśli chodzi o muzykę - Władimir słucha arii Casta Diva z opery Norma Belliniego w wykonaniu Marii Callas (podpatrzone w napisach końcowych :) BTW, Norma, to kobieta, która chce zabić swoje dzieci, ponieważ ich ojciec ja porzucił). Za to w domu ogląda tylko głupie programy telewizyjne, zupełnie jak Siergiej i jego rodzina.
O poczuciu wyższości Władimira mówi Elena, kiedy ten nie chce się podzielić się swoim majątkiem z jej rodziną ("Dlaczego uważacie, że jesteście od nas lepsi?")

Za to przyznaję, że kiedy dowiedziałam się, że Siergiej spodziewa się kolejnego dziecka, miałam ochotę, rzucić czymś w kinowy ekran ;)
-
chihiro2
2012/03/19 23:21:30
Katasiu, napisałam, że polubiłam córkę Władimira, nie jego samego (on nie wzbudzał we mnie wielkich emocji). A córkę też polubiłam pomimo jej cynizmu (którego nie znoszę w ludziach), jakoś tak na przekór sobie. Przynajmniej pragmatyzmu nie można jej odmówić.

Nie chcę usprawiedliwiać Władimira, ale głupie programy w TV ogląda, bo pewnie nie ma lepszych, to trochę jak polska telewizja, "na dorobku" :) Myślę też, że te jego relacje z Eleną - to przynieś, podaj, pozamiataj - to 1) wynik wychowania, mężczyźni w jego wieku chyba nie widzą w takiej postawie nic nagannego; 2) Elena też nie widzi w tej postawie nic dziwnego, też tak została wychowana, że kobieta dba o ognisko domowe (nawet synowi, który przecież jest dorosły, niesie pełne siaty jedzenia). Wydaje mi się też, że Elena ma wrażenie, jakby musiała się Władimirowi odwdzięczyć za jego miłość, za to, że związał się z nią i zapewnił dostaniejsze życie. Coś takiego wisi tam w powietrzu.

Wydaje mi się, że to poczucie wyższości widzi we Władimirze Elena, ona tak interpretuje jego postawę. Tak jak Ty. Ja to widzę inaczej i mam wrażenie, że Władimir także.

Ja z kolei chciałam trzasnąć Siergieja i wtedy, gdy powiadomił matkę o kolejnym dziecku i wtedy, gdy grał z synem w jakąś głupią grę telewizyjną czy komputerową, nie pamiętam. Siergiej był dla mnie najbardziej niedojrzałym, antypatycznym bohaterem, takim dużym, rozpuszczonym bachorem, za przeproszeniem.
-
zielonamila1973
2012/03/22 20:39:07
Nie oglądałem tego filmu ale Twój wpis jest rewelacyjny i stanowi znakomitą jego reklamę. Pozdrawiam
-
2012/03/24 20:43:29
Chihiro, to ciekawe, że piszesz o miłości w odniesieniu do związku Władimira i Eleny. Ja miłości w ogóle w nim nie widzę, raczej właśnie pragmatyzm. Władimir żyje z młodszą partnerką, która sprząta, gotuje i uprawia z nim seks (i chyba tylko do tego jest mu potrzebna), Elena znalazła w tej relacji stabilizację finansową, dzięki której może pomagać swojej rodzinie. Ale to chyba dobrze świadczy o filmie, że tak różnie go postrzegamy - najwyraźniej, wiele rzeczy można z niego wyczytać.

Zielonamila, dziękuję za miłe słowa. Reklamowanie filmu nie było moim celem, ale cieszę się, jeśli udało mi się zachęcić kogoś do obejrzenia go.

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011