Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Francuski po godzinach

Kiedy ktoś pyta mnie, gdzie nauczyłam się mówić po francusku, odpowiadam, że nauczyłam się sama, już we Francji, z radia i telewizji. Chodziłam oczywiście w Polsce na kursy francuskiego, na których poznałam trochę słownictwa, zasady pisowni i gramatyki, na zajęciach trudno jednak nauczyć się francuskiego, jakim faktycznie posługują się dzisiejsi Francuzi.

Prawdziwy mówiony francuski poznałam właściwie tylko na jednej lekcji. Nasza nauczycielka w Atelier de francais, Justyna, przygotowała nam tekst napisany w całości w „l’argot”. Nie przypominał niczego, co widzieliśmy do tej pory i nic  nie mogliśmy z niego zrozumieć. Tymczasem „l’argot” używają właściwie wszyscy Francuzi w moim wieku. Nawet kolega pochodzący z najbardziej snobistycznej miejscowości we Francji, podparyskiego Neuilly, napisze mi raczej „MDR ta tof” niż „Qu’elle est drôle ta photo*.”

Poza tym, potoczny francuski to zupełnie niezależnyod oficjalnego język, z którego Francuz władający jedynie klasycznym francuskim raczej niewiele zrozumie.

Poniżej kilka podstawowych słów w klasycznym i potocznym francuskim. 

Polski Francuski Argot
mężczyzna homme mec, gars
kobieta femme nana, meuf
pieniądze argent fric, tunes
ubrania vêtements fringues
papierosy cigarettes

clopes 

I scenka z filmu "Tout ce qui brille", którego bohaterki rozmawiają wyłącznie w "argot." Ciekawe, czy coś zrozumiecie?
 

TOUT CE QUI BRILLE - EXTRAIT 3 par baryla 
 
Mówienie potocznym francuskim polega nie tylko na zastępowaniu oficjalnych słów ich odpowiednikami, ale też na zabawie z gramatyką. We francuskim istnieją na przykład trzy sposoby zadawania pytań:
1. Bardzo oficjalny : Quand l'as-tu rencontré?
2. Mniej oficjalny : Quand est-ce que tu l'as rencontré?
3. Zupełnie nieoficjalny: Tu l'as rencontré quand?

Co tu dużo mówić - nauka francuskiego to un truc de ouf!

*Oba zdania znaczą "Ale śmieszne zdjęcie"

poniedziałek, 23 stycznia 2012, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: monya, *.w86-219.abo.wanadoo.fr
2012/01/23 22:22:49
Ja mialam francuski przez 3 lata na studiach, poza przedstawieniem siebie za duzo nie umialam. Bylam tez na Erasmusie we Francji, gdzie ograniczalismy sie glownie do angielskiego. Dopiero jak zaczelam mieszkac i pracowac we Francji to zdalam sobie sprawe ze zlozonosci jezyka francuskiego. L'argot to jedno, jego odmiana verlan to drugie, ale zroznicowanie w akcencie i slownictwie w zaleznosci od regionu Francji to juz ponad moje sily... po wikingach z polnocy, poludniowcy to byl dla mnie inny swiat. Moja nie-tesciowa, nauczycielka francuskiego, mowi, ze tak naprawde malo jest samych Francuzow mowiacych poprawnie po francusku, ona sama, gdy gramy w scrabble, nie rozstaje sie z malym robertem i Bescherellem. Ale mimo wszystko, francuski pieknym jezykiem jest ;)
-
spacerynadsekwana
2012/01/24 12:43:13
"truc de ouf" to juz nawet verlan! ;) wyzsza szkola jazdy :)
-
2012/01/25 21:11:46
Monya, to prawda, że nie ma jednego francuskiego, na południu mówi się inaczej niż na północy, w mieście inaczej niż na wsi (mój mąż mówi na przykład, że często nie umiał zrozumieć osób jego własnego departamentu, które mieszkały na wsi). A już nauczenie się francuskiego poza Francją chyba w ogóle nie jest możliwe...

Spacery, dzięki, że doceniłaś mój verlan. Znam raptem kilka słów w verlan, a osób, które posługują się tylko tym językiem (?) (a są takie!) w ogóle nie potrafię zrozumieć.
-
Gość: Holly, *.fbx.proxad.net
2012/01/25 21:36:18
Gdy wspominasz o uczeniu się francuskiego z telewizji przypomina mi się Misza, z Petersburga, z którym stawiałam pierwsze kroki we francuskim na Uniwersytecie w Genewie. Misza znał język rewelacyjnie, słownictwo, gramatykę, dobrze mówił, ale gdy go pytaliśmy, zazdrośnicy, skąd zna tak dobrze język-odpowiadał, "no ja telewizję oglądałem"-coś w tym musiało być...Ja dzielnie przeszłam przez świetną, uniwersytecką edukację językową, ale o argot nie mam bladego pojęcia i wstyd się przyznać, filmowe dialogi są dla mnie mało zrozumiałe. Ale jak tu nadrobić braki? Argot to chyba nie to samo co język francuski z ubogich dzielnic podparyskich?
A ponieważ ostatnio przyszło mi z francuskiego tłumaczyć, to uświadomiłam sobie nieprawdopodobną złożoność, barokowość tego języka, który chyba tylko Boy-Żeleński potrafił tak naprawdę przeniknąć...
-
Gość: czara, *.rev.sfr.net
2012/01/25 22:12:32
To prawda, "szkolny" francuski nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale może tak jest ze wszystkimi językami? Verlan zdecydowanie poszerza sobie pole, ja już sama w domu - może to wstyd się przyznać? - nie używam słowa "truc" tylko "quetru" (pisownia własna), zamiast "pain" mówimy "imp" (podobnie), coś czuję, że za niedługo chleb stanie się blechem ;)
-
2012/01/25 23:08:56
Holly, nie zamykałabym "argot" w ubogich podparyskich dzielnicach, moim zdaniem posługują się nim wszyscy młodzi ludzie. Podobnie jest z verlan, o którym moja inna nauczycielka francuskiego mówiła pogardliwie, że "tak mówią wyłącznie imigranci", a którego używa się jednak bardzo powszechnie. Francuski bardzo zmienił się od czasów tłumaczeń Boya i to chyba również dodaje mu uroku - to jezyk, który nie stoi w miejscu (niezależnie od starań Akademii Francuskiej) a ciągle się rozwija.

Czaro, mnie się wydaje, że między francuskim z podręcznika a francuskim z ulicy jest większa przepaść niż np. między podręcznikowym i mówionym niemieckim. Zaimponowałaś mi swoim zawaansowaniem w verlan - sama niektóre słowa rozumiem, ale właściwie ich nie używam. Ostatnio udało mi się za to powiedzieć "J'ai chopé la crve" i nawet sobie nie wyobrażasz, jaka byłam z siebie dumna ;)
-
Gość: czara, *.rev.sfr.net
2012/01/26 09:41:22
Katasiu, brawo! Wkrótce przyjedziesz do pracy i powiesz "j'ai PECHO la crve" i dostaniesz od razu francuski paszport, hehe. Będziesz mówić jak, nie przymierzając, niedotykalny Driss! :) I każdy szanujący się paryski bobo ;)
Co do niemieckiego pewnie masz rację, ale nie mogę potwierdzić, zastanawiałam się natomiast nad angielskim, w którym poziom skomplikowania rośnie, bo są przecież różnice geograficzne.
-
spacerynadsekwana
2012/01/26 15:11:54
Mnie troche koledzy z pracy przecwiczyli ;) i wlasciwie nadal to robia. Nie tylko z argot, ale z wyrazen, ktorych wlasciwie nie powinno sie uzywac ;)
-
2012/01/27 21:26:46
Czaro, dziś jakoś trudno mi uwierzyć, ale kto wie... Mój mąż podsłuchał ostatnio na naszej siłowni rozmowę kilku lokalsów, którzy rozmawiali o swoich rodzinach i wszystkich słów (brat, siostra, rodzice) używali w verlan.

Spacery, to ja od razu chcę wiedzieć, co to za wyrażenia? ;) Mnie sporo nauczyły filmy typu Tout ce qui brille, Polisse, Entre les murs czy Un Prophete
-
Gość: ardiola, *.adsl.inetia.pl
2012/01/28 19:47:44
A ja bym chciała poznać Occitan Provencal lub Mistralian Provencal, bo mnie pouczono, ze tak nazywają się te języki. W samochodzie radio nam się często włacza na lokalne audycje w Lingua d`Oc i bardzo mi się podoba ten język, mieszanka wlosko-hiszpansko-francuska z wyrazną lacinską wymową. Uczylam sie kiedys łaciny az 6 lat i tak wyłapuję. Tutaj duzo ludzi tak mówi, łączą te rózne jezyki i mnie sie to wydaje fascynujące. A nie mam juz ambicji, może wytrwałosci na opanowanie francuskiego w lepszym stopniu. Ale rozpoznaję Kanadyjczyków i Szwajcarow z Genewy czy Lozanny, mówią inaczej. Szwajcarzy po niemiecku tez wymawiają miękko i tak jakby cieplej to brzmi.
A z angielskim, jak ktoś wspomniał to wspaniała przygoda. Tu, we Francji mieszkam w takiej anglosaskiej "kolonii" i słuchanie róznych akcentów, wymowy i słownictwa to dla mnie językowy orgazm.
-
2012/01/29 20:04:00
Ardiolo, mnie również marzy się nauka prowansalskiego lub oksytańskiego. Angielski oferuje niezwykłe bogactwo akcentów i dialektów, ale zastanawiam się, czy różnica między językiem oficjalnym i potocznym (widoczna nawet w składni!) jest w nim tak wyraźna jak we francuskim?
-
ren-tamaryszek
2012/01/30 17:33:18
Przeczytałam wpis i komentarze z wypiekami na twarzy i oczami o napuchniętych rozmiarach. Coś niesamowitego! Leksyka, no jeszcze jakieś skróty językowe - to mogę zrozumieć. Ale te składniowe łamańce, ten rozbój w obrębie wyrazu! I Wy za tym nadążacie, rozróżniacie i chłoniecie... Ależ to musi być przygoda! Poza tym: to jest jak rozmowa szyfrowana. Kto nieskąpany, ten nie pojmie. Aż mnie skręca z żalu nieutulonego, bo mi życia nie starczy, a przede wszystkim okazji, by coś z tego wchłonąć. :)
-
katasia_k
2012/01/31 19:22:33
Tmaryszku, nigdy nie jest za późno. Nawet na przeprowadzkę do Francji - z tego, co pamiętam lubisz Paryż? :) Bo uczenie się francuskiego w kraju niefrancuskojęzycznym chyba rzeczywiście nie ma sensu...

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011