Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Bezwstydnie

Nie wiem dokładnie, za czyją sprawą nabrałam przekonania, że "Wstyd" Steve'a McQueena to "film o perwersie." Dość, że wybierałam się do kina z takim właśnie nastawieniem.

Nic bardziej mylnego. Główny bohater "Wstydu", Brandon (w tej roli posępny Michael Fassbender), to zupełnie normalny facet. Dużo pracuje, ostro imprezuje - nic dziwnego, że nie ma czasu na stałą dziewczynę. Tę zastępują mu prostytutki, pornografia i rodzaj internetowych sekstelefonów prowadzonych przez kamerę. Życie seksualne (a chyba i uczuciowe) Brandona jest do tego stopnia zdominowane przez relację płacę - wymagam, że kiedy zainteresuje się nim śliczna koleżanka z pracy, nie będzie umiał utrzymać z nią relacji na żadnym poziomie, a poznaną w barze nastolatkę potraktuje jak prostytutkę.

Brandon to normalny facet, nie zmienia to jednak faktu, że ludzie z jego najbliższego otoczenia uważają go za perwersa. Krytyki nie szczędzą mu jego szef - mąż i ojciec rodziny, krążący nocą po barach, szukając łatwego seksu i siostra - chronicznie kochliwa i lgnąca do ludzi. Jeśli Brandon jest dziwolągiem ("You weirdo!" krzyczy do niego jego siostra"), to dlaczego nie oni? Jak wielu ludzi żyje dziś tak jak on, ponieważ brakuje im czasu i cierpliwości na budowanie związków?

"Wstyd" to mocny film, który zostaje w głowie na długo po projekcji. Doskonały scenariusz, poruszający dość poważny problem, jakim jest agresja pornografii na życie codzienne, eleganckie zdjęcia (w tym jedna przepięknie sfilmowana scena erotyczna), doskonała muzyka (Brandon jest konserem nie tylko prostytutek ale i muzyki klasycznej), elektryzujący aktorzy i widowiskowy montaż sprawiają, że trudno się nim nie zachwycić.

A już scena,  wktórej zapłakana Carey Mulligan śpewa "If I can make it there, I'll make it anywhere... New York, New York" po prostu musi przejść do historii kina.

 


"Wstyd", ("Shame"), USA, 2011, rezyseria: Steve McQueen II.

środa, 18 stycznia 2012, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/19 09:56:20
Pieknie napisane.
-
annamaria0
2012/01/19 10:44:20
Filmu jeszcze nie widziałam, ale czytałam sporo recenzji i wywiadów, widziałam fragmenty. Wynika z tego, że Brandon to wcale nie jest normalny facet (uderzyło mnie, że az dwa razy tak go określasz) - po pierwsze jest w szponach nałogu, po drugie niedojrzałość emocjonalna nie pozwala mu się z niego wyzwolić. Innymi słowy - jest jak alkoholik czy narkoman, i film jest o tym, jak nałóg niszczy jego życie. Jak napisałaś, nie jest też dewiantem seksualnym (po polsku właściwe tłumaczenie pervert to "zboczeniec", a nie "perwers", przepraszam, że się czepnę, ale słowo "perwers" to kalka), lecz o wstydzie, jaki wiąże się z upadkiem wynikającym z nałogu - zamiast alkoholu chodzi o seks, ale Brandon to kolejny Pijak z Małego Księcia.
-
2012/01/19 20:56:46
Sukienko, aż się zarumieniłam - dziękuję!

Aniu, moim zdaniem Brandon ma zupełnie normalne potrzeby seksualne - wcale niekoniecznie jest nałogowcem, nie ma natomiast normalnych (czy uważanych za normalne) sposobów na ich zaspokojenie takich jak stała partnerka/partner. Podkreślam normalność bohatera, bo moim zdaniem takich osób (płci obojga) jest sporo, a w pokoleniu naszych dzieci będzie ich pewnie jeszcze więcej. Można nazywać je dewiantami, można zaakceptować ich sposób na życie. Gdyby to był film o pojedynczym przykładzie perwersa, dewianta czy zboczeńca, tak bardzo by mnie nie zainteresował. Moim zdaniem, pokazuje szersze zjawisko. (Zobacz koniecznie, jest doskonały).
-
malami.malami
2012/01/19 22:49:14
Pewnie nie prędko go zobaczę, ale dużo się o filmie naczytałam i przyznam że nie tyle kontrowersyjny temat co właśnie muzyka, zdjęcia czy Carey Mulligan zachęcą mnie do obejrzenia.
-
annamaria0
2012/01/20 11:41:12
Hmm, zarówno promiskuityzm, jak i uzależnienie od internetowej pornografii (od razu powiem, że mimo moich liberalnych poglądów, potępiam pornografię hard-core i uważam, że za 10- 20 lat nie będziemy mogli uwierzyć, iż daliśmy jej się tak rozpanoszyć i nie chronimy przed nią dzieci, tak jak powinniśmy) to są wg mnie oznaki emocjonalnej i seksualnej dysfunkcji. No ale nie widziałam jeszcze filmu (zobaczę na pewno), więc poczekam z ostateczną oceną.
-
katasia_k
2012/01/21 14:00:09
Mała Mi, nie można też zapominać o Michaelu Fassbinderze, którego Brandon - elegancki i dyskretny - jest znacznie łatwiejszy do zaakceptowania niż gdyby tę rolę grał bardziej wulgarny, klasycznie przystojny aktor.

Aniu, czekam zatem na Twoją opinię po obejrzeniu filmu. W moim odczuciu pornografia i prostytucja są tak powszechne i korzysta z nich tak wiele osób (kóre tak jak Brandon nie mają czasu i ochoty na budowanie związków), że trudno postrzegać tych, którzy się nimi posługują jako odmieńców (moim zdaniem takich osób będzie raczej coraz więcej, a nie coraz mniej). Brandon kontroluje swoją seksualność, myślę, że nie zachowałby się na przykład tak jak DSK, który będąc jednym z najbardziej obserwowanych mężczyzn na świecie i mężem pięknej kobiety napadł na pokojówkę i zrujnował swoją karierę.

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011