Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Kto wyłączył dźwięk?

jean Dujardin

Foto: allocine.fr

Fani lat dwudziestych, miłośnicy vintage, wielbiciele kina niemego – jeśli odnajdujecie się w którejś z tych grup, oto pozycja obowiazkowa dla Was. „The Artist” Michela Hazanaviciusa to film wyprodukowany co prawda w 2011 roku, ale czarno-biały i niemy. Jego akcja toczy się w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia. Tak jak bracia Coen przewrotnie odświeżali westen, udowadniając, że odświeżyć się go nie da, tak Hazanovicious podsuwa nam film, który – po kilku drobnych przeróbkach cenzury – dałoby się pokazać publiczności sprzed 80 lat. Efekt jest zniewalający.

Berenice Bejo 

 Foto: allocine.fr

Fabuła filmu, dość przewidywalna, nie jest w nim najważniejsza (choć przyznam, ze i tak wzruszałam się losami pary głównych bohaterów i czekałam niecierpliwie na happy end. Ale nie sugerujcie się mną. Jestem dość sentymentalnym widzem). Gwiazdor kina niemego George Valentin (Jean Dujardin, nagrodzony w Cannes) nie chce występować w filmach mówionych. Z niepokojem i zazdrością patrzy, jak wypromowana przez niego młodziutka aktorka, Peppy Miller (Bérénice  Bejo), staje się gwiazdą „talkies”, podczas gdy on, kiedyś jej idol i mentor, popada w zapomnienie.

jean dujardin 

 Foto: allocine.fr

Już to słyszeliście? Na pewno! „The Artist” to film kinofila i dla kinofili i pełno w nim zapożyczeń. Nazwisko George’a odsyła nas do najsłynniejszego latynoskiego kochanka wszechczasów, jego wygląd – do Gene’a Kelly, wąsik – do Errola Flynna. George podpala taśmy filmowe jak Mélanie Laurent w „Bękartach Wojny” Quentina Tarantino, tańczy jak Fred Astaire, uśmiecha się jak Clark Gable i pogrąża w alkoholizmie jak Kris Kristofferson w „Narodzinach gwiazdy” z Barbrą Streisand (Jest jeszcze odwołanie do "Deszczowej Piosenki" i "Bulwaru zachodzącego słońca" - kto da więcej?)

 Berenice Bejo

 Foto: allocine.fr

Hazanavicius umie jednak nie tylko cytować. Ma również sporo własnych, świeżych pomysłów, zwłaszcza w warstwie wizualnej i dźwiękowej. Kilka scen – Peppy obejmująca się płaszczem George’a lub przesuwająca ręcznie taśmę filmową przy dźwiękach pozytywki, George który tańczy z nogami Peppy przez parawan planszy z zachmurzonym niebem – jest niewiarygodnej urody. Reżyser sprytnie bawi się nieobecnością dźwięku – kiedy ten na krótko powraca, jesteśmy zaskoczeni (kilka osób zaśmiało się nerwowo), tak jak musiała być publiczność pierwszych filmów dźwiękowych. W filmie niemym nawet dźwięk szklanki uderzającej o stół brzmi jak eksplozja.

 berenice bejo

 Foto: allocine.fr

„The Artist” nie jest może filmem, który zmieni bieg historii kinematografii, ale to bardzo porządne kino rozrywkowe. Mogę bez wahania polecić go każdemu, nie tylko osobom należącym do wymienionych przeze mnie na początku tego wpisu grup. Kto wie, może ktoś z Was zaniemówi z wrażenia? 

***

The Artist. Michel Hazanavicius. Francja 2011.

kino Arcades w Cannes

Kolejka na seans "The Artist" w kinie Arcades, jedynym porzadnym  najlepszym kinie w Cannes.

poniedziałek, 17 października 2011, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
lirael
2011/10/17 12:15:28
Zaniemówiłam z wrażenia - ten film obejrzę koniecznie! Mam nadzieję, że wkrótce dotrze do Polski. Uwielbiam takie pastisze.
Milczenie w filmie kojarzy mi się z "Balem" Ettore Scoli, za którym przepadam. Tam też nie pada ani jedno słowo.
-
katasia_k
2011/10/17 13:29:08
Lirael, nie jestem pewna, czy mozna nazwac ten film pastiszem - to po prostu czarno-bialy film niemy AD 2011 :) Moze warto dodac, ze zostal troche "ugladzony" w porownaniu z oryginalami - makijaze i gra aktorow nie sa az tak ekspresyjne. I nie ma tu oczywiscie przyspieszonego przewijania klatek, ktore najbardziej chyba drazni wspolczesnego widza w prawdziwym filmie niemym.

Zaintrygowalas mnie Balem - nie znam ani tego filmu, ani rezysera (wstyd!), a wyglada bardzo ciekawie.
-
lirael
2011/10/17 19:07:24
O "Balu" obszernie:
www.nytimes.com/1984/03/23/movies/le-bal-a-comedy-adapted-by-ettore-scola.html?pagewanted=all
i krótko:
www.filmweb.pl/film/Bal-1983-32339
Fragmenty są na YouTube. Moim zdaniem film-rewelacja, bardzo polecam.
-
katasia_k
2011/10/17 23:52:47
50 lat historii Francji opowiedziane przez taniec - "Bal" zapowiada sie fascynujaco! Do tego, sporo pewnie moglabym sie z niego dowiedziec ;)
-
2011/10/19 11:39:19
Musze koniecznie zobaczyc ten film zwlaszcza, ze bardzo lubie Jean Dujardin, zawsze potrafi mi poprawic humor :)
-
katasia_k
2011/10/19 13:14:32
Caly ten film nieskonczenie poprawia humor. Na pewno pojde na niego po raz drugi (a przy odrobinie szczescia, moze i po raz trzeci? :)) A Dujardin jest swietny, choc chyba jeszcze bardziej niz on podobala mi sie Bérénice Bejo (w zyciu prywatnym partnerka rezysera.)
-
chihiro2
2011/10/20 22:39:13
U nas na festiwalu "The Artist" jest wielkim hitem, ja nie byłam zainteresowana, ale pokazują go w ramach szczególnego seansu. Cieszę się, że mogłam tu u Ciebie przeczytać osobiste wrażenia z obejrzenia filmu, wyobrażam sobie, jak musi on poprawiać nastrój :) Mnie się kojarzy z projekcją telewizyjną późno w nocy, gdy nie można zasnąć i trafia się na niego na którymś kanale... I tak właśnie w nocy bym go obejrzała.
-
katasia_k
2011/10/21 11:01:47
O, to ciesze sie, ze rowniez w Londynie "The Artist" przypadl publicznosci do gustu. U nas na festiwalu rowniez byl wielkim hitem :)

Za to nie wiem, czy warto ogladac ten film w telewizji. Po pierwsze, jest naprawde przesliczny wizualnie, co traci sie na malym ekranie, a po drugie takich czarno-bialych, niemych filmow troche pokazuje sie w telewizji, wiec przepada rowniez element zaskoczenia.
-
chihiro2
2011/10/21 11:21:04
U nas właśnie nie ma czarno-białych filmów w telewizji, dużo się ich pokazuje w kinach, zawsze jest widownia, które chce je oglądać. Pamiętam różne starocie w TV polskiej, ale tutaj w publicznej takich filmów nie pokazują. Są prywatne kanały, w tym jeden poświęcony wyłącznie starym filmom, ale ja mam tylko 4 kanały państwowe i jeden prywatny, żadnych bajerów.
-
ren-tamaryszek
2012/03/04 19:37:05
Przeszukałam Twój blog, by dotrzeć do "Artysty" - juz w październiku o nim pisałaś! A ja w ubiegłym tygodniu dopiero zobaczyłam.
Oczywiście, cymesik. :)
Świetnie, że wymieniasz kilka nawiązań, które da się rozpoznać. Ja w gruncie rzeczy niezbyt wiele potrafię tak precyzyjnie zdiagnozować. Ale rozpoznaję pewne typy sytuacji, charakterystyczne maniery czy miny.
Zaskoczyło mnie, że oprócz starych tytułów wymieniasz też "Bękarty wojny" - ale one też były przecież stylizacją na dawne czasy.

Bezdyskusyjnie kilka scen dołącza do klasyki filmowej.
Po raz pierwszy oglądałam Berenice Bejo! Wspaniala!
Chciałabym mieć ten film w swojej filmotece. Do niego rzeczywiście można wracać.

Pozdrawiam. I dziękuję za wytrwałą rekomendację.:)
-
2012/03/05 21:19:22
Tamaryszku, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ci się spodobał! I podobnie jak Ty chciałabym mieć ten film na własność - na pewno będę chętnie do niego wracać.

Tarantino podobnie jak Hazanavicius żongluje cytatami i kliszami, stąd to zestawienie.

I dopisuję się oczywiście do fanklubu Berenice Bejo :)

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011