Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Z chirurgiczną precyzją

La Piel que Habito

Foto: allocine.fr

Roberto, wzięty chirurg plastyczny również po pracy lubi poprawiać naturę, godzinami upinając misterne drzewka bonsai. Szczęśliwie dla niego, ostatnie odkrycia naukowe w dziedzinie medycyny pozwalają mu nie tylko na hodowanie doskonałych roślin, ale też na stworzenie idealnego człowieka. Czy uwięziona w jego domu krucha Vera jest owocem takiego eksperymentu? A jeśli tak, to kim była wcześniej? 

La Piel que Habito

Foto: allocine.fr

Nowy film Pedro Almodovara „La piel que habito” zaczyna się jak kiepski serial sensacyjny z francuskiej TV. Z „bondowską” muzyką, nerwowym przeskakiwaniem kamery od bohatera do bohatera, limuzyną BMW z wyraźnie wyeksponowanym logo i ponurą twarzą Antonio Banderasa w roli Roberta. Ot, męskie kino. Wiemy jednak, że u Almodovara nic – nawet gatunki filmowe – nie jest ani męskie, ani żeńskie. Przynajmniej nie na długo. Wystarczy jedna scena, by nasz serial sensacyjny zmienił się w telenowelę z zaskakującymi ujawnieniami rodzinnych sekretów i wymianami namiętnych spojrzeń. A potem? Potem Almodovar zabiera nas jeszcze gdzie indziej.

La Piel que Habito

Foto: allocine.fr

Pojawia się pytanie o rolę artysty. Czy jest nim Roberto, przetwarzający i odtwarzający naturę? A Vera, lepiąca z gliny kopie rzeźb innego twórcy? Willę Roberta wypełniają słynne dzieła sztuki. Reprodukcje, czy oryginały? I, czy to naprawdę istotne? Może naprawdę liczy się tylko to, że wielkim artystą jest reżyser, ktory zabiera nas w tę dziwną podróż?

La Piel que Habito

Foto: allocine.fr

„La piel que habito” podsuwa widzowi wiele pytań bez (na szczęście!) udzielania na nie łatwych odpowiedzi. Przyznam jednak, że zamiast dumać nad męskością i kobiecością, sztuką i plagiatem, wolę na chwilę wyłączyć myślenie i dać się porwać nieskończenie pięknej, almodovarowskiej scenie muzycznej. Ciemne palce biegają po złotym saksofonie na tle fioletowej koszuli. Obok śpiewa ubrana na czerwono Concha Buika, wysoka sylwetka zwieńczona wężową fryzurą. Za chwilę wydarzy sie cos strasznego (czujemy to), ale nie możemy nie zachwycić się tym uwodzicielskim obrazem. Tak właśnie moim zdaniem powinno wyglądać kino.

Na kolejny film Almodovara trzeba pewnie będzie trochę poczekać. Tymczasem, cieszę się niezmiernie na płytę ze ścieżką dźwiękową.

***

La piel que habito, Hiszpania 2011, reż. Pedro Almodovar

środa, 07 września 2011, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: czara, *.rev.sfr.net
2011/09/07 19:06:00
Ścieżka dźwiękowa jest niesamowita! Rewelacyjna. Ja niestety przeczytałam przed obejrzeniem filmu recenzję z Nouvel Obs' i więc mało miałam radochy z suspensu, ale film i tak jest sam w sobie tak zbijający z tropu i niepokojący, że nie miało to znaczenia.
-
malami.malami
2011/09/07 22:45:34
Nie moge sie doczekac kiedy bede mogla zobaczyc ten film, jako ze bardzo lubie Almodovara.
A a propos sztuki i plagiatu to przypmnialo mi sie, ze kiedys mialam znajoma, ktora prosila znajomego malarza o namalowanie dla niej kilka obrazow ktore jej sie spodobaly w jakiejs galerii a nie chciala (bo raczej mogla sobie na nie pozwolic) ich kupowac. Pamietam ze byla bardzo dumna ze swojego pomyslu i wcale sie tego nie wstydzila, mnie natomiast do dzis to wydaje sie niesmaczne (pomijajac juz copyright).
-
katasia_k
2011/09/08 12:25:15
@Czaro, czyzby tylko sciezka dzwiekowa Ci sie podobala? Ja zakochalam sie w tym filmie bez pamieci (za to moj maz wyszedl z niego lekko stropiony), choc staram sie nie rozpisywac na jego temat, by przypadkiem nie zdradzic Tajemnicy i nie zepsuc komus seansu.

@Mala Mi, daj koniecznie znac, jak Ci sie podobal! Zastanawiam sie nad tym malarzem-kopista - wiele osob wiesza w swoich domach reprodukcje dziel sztuki (kto nie zna nikogo, kto ma u siebie "Sloneczniki" Van Gogha albo lobuziakow Murilla, reka do gory ;)), ktorych z oczywistych wzgledow nie moga kupic, wiec dlaczego nie "odtworzyc" w ten sposob dziela wspolczesnego? Sama nie kupilabym reprodukcji, ale potrafie zrozumiec taka potrzebe u innych, ktorzy wychodza z zalozenia, ze lepiej miec na scianie kopie arcydziela niz przecietne dzielo w oryginale.
-
lirael
2011/09/13 20:28:30
Bardzo jestem ciekawa, jak wypadł Banderas? Ten film i ta rola srednio mi do niego pasują, ale może operuję stereotypami. :)
-
katasia_k
2011/09/14 11:53:18
Mnie przekonal, ale natykalam sie na opinie krytkow, ktorzy narzekali na jego gre. A rola jest zdecydowanie anty-macho i nie pasuje ani do Zorra ani do Desperado ;) Za to z tego co kojarze, Banderas grywal juz wczesniej u Almodovara, wiec moze miec juz na koncie podobne niebanderasowe wystepy.

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011