Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
W objęciach melancholii

Melancholia

Foto: allocine.fr

Jeśli Lars von Trier jest w czymś konsekwentny, to pewnie w niekonsekwencji. Zasłynął z wojowniczego manifestu „Dogma”, którego postulatów zaraz przestał przestrzegać. Przez lata określał się jako Żyd, by wylecieć z Festiwalu w Cannes za stwierdzenie „Ok, jestem nazistą.” Na jego dorobek filmowy składają się czarne komedie, musical o karze śmierci „Tańcząc w ciemnościach”, „Dogville” którego akcja toczy się na porysowanej kredą płaszczyźnie i wreszcie „Melancholia” – niezwykle malarski film katastroficzny. Tworząc go, Trier (arystokratyczny przedrostek „von” dodał do nazwiska w czasach, kiedy uważał się za Żyda, na znak sprzeciwu wobec przepisów zabraniających Żydom noszenia tytułów szlacheckich) pozostał konsekwentny w swojej niekonsekwencji – buduje jeden z najpiękniejszych światów jakie do tej pory widzieliśmy w kinie, by po chwili radośnie obrócić go w pył.

Melancholia

Foto: allocine.fr

Film składa się z dwóch części, przedstawiających katastrofy stające się udziałem dwóch sióstr. W pierwszej, krucha Justine (Kirsten Dunst) z wdziękiem rujnuje swój ślub, pieczołowicie przygotowany przez jej siostrę Claire (Charlotte Gainsbourg) na niekończącym się nadmorskim polu golfowym (uwaga: oglądanie filmu odradza się przyszłym pannom młodym.) W drugiej części ruinie ma ulec cały świat i role się odwrócą. Mroczna, depresyjna Justine lubuje się w chaosie i ze zbliżaniem się końca staje pewniejsza i silniejsza. Racjonalna Claire traci kontrolę nad wydarzeniami i – w konsekwencji – nad sobą samą.

Melancholia

Foto: allocine.fr

„Jaka piękna katastrofa!” musiał mówić sobie Trier, patrząc na swoje dzieło. Nigdy jeszcze nie widziałam w kinie tak pięknego świata kończącego się w tak piękny sposób. Dom Claire i jej męża na polu golfowym (przypominał mi niezwykły hotel Mas d’Artigny w Vence, w którym spędziłam niezapomniany weekend w ubiegłym roku) zatopiony w grze cieni i ostrego światła. Justine wyczekująca nago nadejścia katastrofy. Siostry ścinające kwiaty w ogrodzie. Płynące po niebie lampiony. „Życie na ziemi jest złe” powie swojej siostrze Justine, ale zamiast jej słuchać, mamy ochotę powiedzieć „Może – ale jakie piękne!”

Melancholia

Foto: allocine.fr

W wywiadzie udzielonym „Le Monde” Trier wydaje się być zaniepokojony sukcesem artystycznym „Melancholii.” „Robienie tego filmu sprawiło mi wiele przyjemności” wyznaje „I może dałem się ponieść, kręcąc go, poczuciu satysfakcji. To tak jak podczas gotowania – ma się ochotę przesadzić z jakimś składnikiem, bo jest dobry w smaku. To było niesamowite uczucie, móc bawić się tymi pomysłami i romantycznymi obrazami, ale nie było to może honorowe.”

Dlatego też jego następny film ma za zadanie nie spodobać się nikomu, a już na pewno nie krytyce. Trier zapowiada go jako „film porno bez akcji.”

melancholia

Albrecht Dürer, "Melancholia", zrodlo: Wikipedia

poniedziałek, 29 sierpnia 2011, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Holly, *.fbx.proxad.net
2011/08/29 15:15:15
Lars Von Trier jest dla mnie przede wszystkim reżyserem jednego z najpiękniejszych i niezwykłych filmów jakie widziałam w życiu tj. "Breaking the Waves". Późniejsze, były moim zdaniem zdecydowanie mniej udane, w "Idiotach" podobało mi się kilka scen, Dogville był filmem dziwnym a Antychryst, szczerze, mówiąc szokującym i niezrozumiałym. Ale Triera cenię za niezwykła poetykę, wyobraźnię i oryginalność. Melancholii jeszcze nie widziałam, wiec jestem bardzo ciekawa, jakie zrobi na mnie wrażenie...
-
katasia_k
2011/08/29 15:27:53
Ja widzialam do tej pory tylko "Tanczac w ciemnosciach" i "Melancholie", pozostale jego filmy znam jedynie ze slyszenia. Wydaje mi sie jednak, ze kazdy jego kolejny projekt jest przezyciem dosc ekstremalnym - dla rezysera, dla aktorow (pamietam opowiesci o Björk, ktora uciekla z planu "Tanczac w ciemnosciach" jak Krystyna Janda w "Tataraku" Wajdy) i przede wszystkim dla widza. Czesto nie decyduje sie na ogladanie filmow Triera, bo wydaje mi sie, ze gra, ktora podejmuje ze mna rezyser za wiele bedzie mnie kosztowac. Z "Melancholii" wyszlam z tarcza, przypuszczam, ze z "Antychrysta" wyjechalabym na tarczy.
-
Gość: czara, *.rev.sfr.net
2011/08/29 18:34:32
Szkoda, że ten wywiad z Trierem tylko dla prenumeratorów gazety... Jestem bardzo ciekawa filmu "porno bez akcji" w trierowskim wydaniu ;-) Jako nastolatka byłam ogromną fanką Dogmy, ciekawe czy byłby to powrót od tamtych założeń?
Z drugiej strony chętnie obejrzałabym coś komicznego tego reżysera, ostatnio trafiłam na jego komedię "Direktor" i uśmiałam się jak norka :)
-
annamaria0
2011/08/29 19:16:13
I ten, i poprzednie filmy Triera miały z reguły kiepskie recenzje tu w UK. Ja też nie jestem jego fanką - a wszak kocham wszystko co duńskie;-) Filmów Triera jednak nie lubię, jego samego również, w wywiadach robi wrażenie napuszonego i pretensjonalnego - bardzo nieduńskie cechy, zresztą niektórzy moi duńscy przyjaciele go wręcz nie znoszą.
-
katasia_k
2011/08/30 10:10:51
@Czaro, masz racej, nie zauwazylam, ze artykul jest tylko dla prenumeratorow. Podesle Ci go mailem. A widzialas serial Triera "Krolestwo"? Wiem, ze wielu osobom sie podobal wlasnie ze wzgledu na absurdalny czarny humor.

@Aniu, moze praktycznym Dunczykom (i Brytyjczykom) nie podoba sie takie emocjonalne kino. Sprobuj dac szanse "Melancholii" wydaje mi sie byc troche inna niz jego pozostale filmy, chocby ze wzgledu na strone wizualna. Bardzo sie zdziwilam, kiedy trafilam w "Guardianie" na niezwykle krytyczna recenzje filmu - recenzent zarzucal Trierowi m.in. niezgodnosc z faktami naukowymi (dlaczego pojawienie sie nowej planety nie powoduje zmian klimatycznych), ktora w tak poetyckim i umownym utworze nie ma przeciez zadnego znaczenia.
-
Gość: czara, *.rev.sfr.net
2011/08/30 12:13:27
Katasiu, czytałam tę recenzję Guardiana, o której wspominasz.
Zgadzam się z Tobą całkowicie, ludzie często mają kłopoty z metaforycznym odbiorem filmów.
Ale nawet jeśli chodzi o realia - autor zarzucał też bohaterom, że po prostu nie włączyli telewizora, żeby zrozumieć problem planety. Bardzo mnie to rozbawiło, bo przecież jest scena, gdy Claire nawet drukuje ściągnięte z internetu informacje na temat przepowiadanej katastrofy, a recenzentowi po prostu nie przyszło na myśl, że są ludzie, którzy nie mają telewizora. A zmiany atmosferyczne też były, przynajmniej sygnalizowane - latem zaczynał padać śnieg, z dłoni szły iskry...
Zgadzam się jednak z Tobą, że to jest drugorzędna sprawa. Ale to też świadczy o marnej pracy recenzenta.
A Królestwo oczywiście widziałam. Wszystkie części. Taki makabryczny i przewrotny humor to jest coś, co mi bardzo odpowiada :)
-
katasia_k
2011/08/30 14:19:27
Na tej samej zasadzie recenzent moglby napisac, ze kobiety na obrazach Modiglianiego maja nierealistycznie dlugie szyje. Cale szczescie, ze nie zauwazyl, ze pole golfowe w filmie Triera ma 19 dolkow :)
-
Gość: annamaria0, *.range86-133.btcentralplus.com
2011/08/30 20:52:51
Emocjonalne czy egzaltowane i pretensjonalne;-)? Jak dla mnie, i tych brytyjskich recenzentów, których czytam i biorę pod uwagę - to drugie.
-
katasia_k
2011/08/31 09:36:55
Ja jednak nie zrazalabym sie recenzentami i wczesniejszymi doswiadczeniami z Trierem i dala szanse "Melancholii" ;) Znam osoby, ktore w ogole nie trawia tego rezysera, a tym filmem byly zachwycone.
-
ren-tamaryszek
2011/09/01 15:19:54
To, co piszesz o niekonsekwencji Triera... ta myśl, że świat jest zły, złę jest życie, a mimo to piękne... bardzo trafione.
Pomyślałam po Twojej notce, że depresja ma skłonność czepiać się maksymalistów, którzy wiele sobie po świecie obiecują. A potem (nieuchronne "potem") są rozczarowani, tak gorzko zawiedzeni tym, że w wymiarze duchowym życie jest skarłowaciałe i nie sposób rozgrywać go w skali wagnerowskiej.
Justine jest w środku szklanej kuli. Ale nie tak znów sama, niteczki łączności z tymi, którzy przed nią czuli coś podobnego pozostają. Wypatrzone w dawnym malarstwie.
Trier chyba coś takiego sugeruje, taką niejednorazowość przypadku Justine. Melancholia była wcześniej, jest, z każdą chwilą zagraża bardziej.
Widzę, że dodałaś do typów roku. :)
-
katasia_k
2011/09/01 15:50:36
Tamaryszku, owszem, dodalam :)
Podoba mi sie Twoja interpretacja bombastycznego poczatku filmu, zwlaszcza ze podsuwa klucz do zrozumienia zrodel choroby Justine.
Mnie ta postac skojarzyla sie z Kasandra, co rowniez pozwala widziec ja jako kontynuacje, mimo pozornego odizolowania.

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011