Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Codzienność w Iranie

Film Asghara Farhadi nie pokazuje nam honorowych zabójstw i więźniów politycznych. O koszmarze życia we współczesnym Iranie dowiadujemy się w nim z mało spektakularnych, trywialnych wydarzeń.

katasia_k

Bohaterowie „Une Séparation” mogliby być naszymi znajomymi. Ona farbuje włosy na rudo, nosi Ray Bany, prowadzi Peugeot 407. On, przystojny młody tata, pomaga córce w pracy domowej, robi pranie, zajmuje się chorym na Alzheimera ojcem. Jesteśmy jednak w Iranie. Życie tych normalnych – takich jak my – ludzi nie może więc być normalne.

Poznajemy Simin i Nadera w sali sądowej, gdzie próbują uzyskać rozwód. Powód? Simin chce wyjechać z Iranu, jej mąż woli zostać w kraju i opiekować się swoim chorym ojcem. „Dlaczego chce pani wyjechać?” dziwi się sędzia. „Nie chcę takiego życia dla mojej córki.” „Jakiego życia?” naciska sędzia. Dalszy ciąg filmu jest odpowiedzią na to pytanie.

W życie „normalnej” mieszczańskiej rodziny wkracza rodzina islamskich fundamentalistów. Nader zatrudnia Razieh, która ma zajmować się jego ojcem i sprzątać dom. W tej owiniętej w czador kobiecie nie od razu dostrzeżemy człowieka. Łatwiej jest nam śmiać się z jej zmieszania, kiedy odkryje, że musi myć i przebierać zniedołężniałego mężczyznę, co jest niezgodne z jej przekonaniami religijnymi. Razieh zaniedbuje swojego pacjenta i zostaje zwolniona z pracy. Awantura między nią a jej pracodawcą kończy się nerwową przepychanką. Kilka dni później Nader znów znajdzie się w sądzie. Razieh i jej porywczy mąż, Hojat oskarżają go o pobicie i spowodowanie poronienia. W świetle prawa irańskiego to ostatnie jest równoważne z morderstwem.

Nie możemy nic na to poradzić – od razu trzymamy w tym sporze stronę Simin i Nadera, „normalnej” pary. Kobieta w czadorze i jej mąż-choleryk nie budzą naszego zaufania. „Myślicie, że biję moją żonę?!” krzyczy rozpaczliwie Hojat. Mówi do jednej z bohaterek filmu, ale to my patrzymy po sobie ze wstydem. Tak, tak właśnie myśleliśmy.

Asghar Farhadi bawi się nami i naszymi oczekiwaniami („manipuluje” skarżą się krytycy filmu). Nikt nie jest tu tym, kim się wydaje, nic nie jest takie jak można się tego spodziewać. Każdy bohater wzbudzi z czasem naszą sympatię i współczucie. Bez większej nadziei trzymamy kciuki za happy end, który może być tylko jeden – wspólny wyjazd wszystkich uczestników dramatu z Iranu. Gdzieś, gdzie ci normalni ludzie będą mogli żyć normalnie.

Zamiast rozpisywać się o tym doskonałym skromnym filmie, zdradzając niepotrzebnie szczegóły zawiłej intrygi, chcę gorąco wszystkim go polecić. Bez uciekania się do mocnych obrazów, bez szantażu emocjonalnego pokazuje straszną irańską normalność. Przeraża nas bez straszenia, wzrusza bez łzawych scen. Po napisach końcowych widzowie pozostali w sali kinowej, wbici w fotel. Wychodzili, kłócąc się o zakończenie. Przy wykorzystaniu niezwykle skromnych środków Asgharowi Farhadi udało się stworzyć film, którego po prostu nie da się zapomnieć.

"Jodaeiye Nader az Simin" (we Francji jako "Une Séparation"), Iran 2010, reż. Asghar Fahradi

piątek, 24 czerwca 2011, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
logosviator
2011/06/24 16:35:43
Widziałem dwa poprzednie filmy Farhadiego (niestety, znam tylko ich angielskie tytuły): "Fireworks Wednesday" z 2006 r. i "About Elly" z 2009-go.
Obydwa mogę polecić.

Tak, Farhadi o niczym właściwie nie mówi wprost i pewnie na tym (m.in.) polega siła wymowy jego filmów.

Pozdrawiam
-
katasia_k
2011/06/24 16:50:17
Witaj logosie,
Nie znam niestety wczesniejszych filmow Farhadiego, ale wiem juz na pewno, ze bede sie za nimi rozgladac, zwlaszcza za "About Elly" (rowniez ze wzgledu na obecnosc Golshifteh Farahani.)
-
logosviator
2011/06/25 03:10:37
Tak się złożyło, że o filmie Farhadiego, (którego polski tytuł brzmiał bodajże "Co wiesz o Elly") napisałem w pierwszym wpisie na moim blogu :) :

wizjalokalna.wordpress.com/2009/11/03/hello-world/

Pozdrawiam
-
Gość: Czara, *.rev.sfr.net
2011/07/02 11:25:30
Zgadzam sie z Tobą! Film zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dużo lepsze niz A propos d'Elly (francuski tytuł), który mnie niezbyt zaciekawil. Tu intryga jest świetna, poza tym wielowymiarowosc konfliktów daje bardzo dużo do myślenia... Nie czytałam krytyk, ale oskarżenie o manipulacje jest chybione. Bohaterowie po prostu nie są jednoznaczni, jak w życiu. Każdy ma jakieś swoje racje, każdy budzi niechęć ale współczucie zarazem... Piękny i bardzo smutny film.
-
katasia_k
2011/07/04 10:45:56
Czaro, pan, ktory mowil o manipulacji (w programie "Cercle" na canal+), uwazal, ze to nieuczciwe, ze rezyser zataja przed nami wazna informacje, ktora poznajemy dopiero na koncu filmu. Wydaje mi sie jednak, ze poniewaz nie jest to kryminal typu "whodunit", nie musimy wiedziec, co wlasciwie sie wydarzylo, wazniejsze sa reakcje bohaterow na to zdarzenie, ktore mialo - lub nie - miejsce.
Przyznam, ze ten film podobal mi sie znacznie bardziej niz "Chlopiec na rowerze", ktorego obejrzelismy wczoraj, a ktory przy wszystkich swoich zaletach serwowal czasem - moim zdaniem - troche przyciezkie metafory (jak ta z przerzutkami).

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011