Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Kino w Cannes - cierpiące ciało

cannes - zachmurzone niebo

Nawet w Cannes niebo czasem sie chmurzy.

Wielu bywalców Festiwalu w Cannes z nostalgią wspomina pewnie dawne kino hollywoodzkie, które zwykłym, szarym ludziom pokazywało wyśniony świat nadludzko pięknych gwiazd. Dzisiejsze kino, przynajmniej to, które oglądamy podczas Quinzaine des Réalisateurs, epatuje widokami osób, których nie chemy oglądać – brzydkich, starych, chorych, cierpiących. Dopiero, kiedy wychodzimy z kina na Croisette, kiedy widzimy paradujące ulicami Cannes tłumy młodych, pięknych, często świetnie ubranych ludzi i tutejsze nierealnej urody pejzaże, czujemy się, jak na planie hollywoodzkiej produkcji.

la baie de cannes

Zatoka Cannes

Ponad osiemdziesiąt filmów w dwanaście dni

Filmy na Festiwalu w Cannes są pokazywane w kilku selekcjach i, żeby zobaczyć je wszystkie trzeba mieć końskie zdrowie, również psychiczne (sporo z nich może szokować.) Najbardziej prestiżowa to selekcja oficjalna, której zwycięzca otrzymuje Złotą Palmę. Najmodniejsza to podobno „Un certain regard” („Pewne spojrzenie,” w tym roku otworzył ją nowy – podobno słaby – film Gusa van Santa). "Quinzaine des Réalisateurs" („Dwa tygodnie reżyserów”) to z założenia filmy młodych twórców, choć w tym roku pojawił się w niej również festiwalowy bywalec André Téchiné.

cannes fille en chapeau

W takim kapeluszu kazdy wyglada jak gwiazda.

„Quinzaine des Réalisateurs” to również jedyna selekcja, na której pokazy można kupić bilety (do tego dwa razy tańsze niż zwykłe bilety do kina), z czego postanowiliśmy skorzystać. Na podstawie pięciu filmów, które widziałam do tej pory, mogę stwierdzić, że tegoroczna Quinzaine krąży zdecydowanie wokół tematu ludzkiego ciała. Ciała, któremu przytrafiają się tutaj straszne rzeczy.

cannes identificateur

Masz identyfikator = jestes kims.

Kino płynów ustrojowych

W islandzkim „Eldjall” („Wulkan”) Runara Runarssona widzimy emerytowanego woźnego, który tylko przez kontakt fizyczny umie okazywać miłość swoim bliskim. Opryskliwy wobec żony, okazuje się czułym kochankiem, a kiedy zostanie sparaliżowana, opiekuje się nią z niezwykłym oddaniem. Opieka nad jej obumarłym ciałem (karmienie, mycie, zmiana pieluch) okazuje się dla niego łatwiejsza niż okazywanie ciepła żywej osobie.

cannes - dama w futrze

W Cannes nigdy nie jest za goraco na futro.

Oniryczny irlandzki kryminał „The other side of sleep” („Z drugiej strony snu”) Rebecci Daly pokaże nam rachityczną pracownicę fabryki, lunatyczkę. We śnie Arlene jest zdolna do przerażających czynów i zadawania krzywdy nie tylko sobie. Kiedy w jej miasteczku zostanie zamordowana piękna młoda dziewczyna, Arlene, której matka zginęła w podobny sposób, zacznie obsesyjnie interesować się zmarłą i jej rodziną. Film jest mistrzowsko poprowadzony przez młodą reżyserkę, w każdym jego punkcie myślimy dokładnie to, co chciałaby, byśmy myśleli. To również najbardziej przystępny z obejrzanych przeze mnie filmów, który mógłby spodobać się masowemu widzowi.

cannes - chihuahua w rozowej sukience

Nie tylko mnie dziwi sukienka tej chihuahy.

Na kolumbijski film „Porfirio” Brazylijczyka Alejandra Landesa poszliśmy ze względów geograficznych – niedługo wyjeżdżamy do Ameryki Południowej i zależało nam na obejrzeniu produkcji z tego regionu. Tytułowy bohater „Porfiria” jest przykuty do wózka inwalidzkiego, ma jednak szczęście mieszkać nie w Islandii a w Kolumbii, gdzie zajmuje się nim – czasem niechętnie, ale zawsze z oddaniem – kochająca rodzina. Obserwujemy jego codzienną walkę z obumarłym ciałem podczas najbardziej biologicznych czynności. Kibicujemy mu również w prywatnej wojnie z kolumbijskim rządem, który nie chce wypłacić mu należnego odszkodowania.

cannes rozarium

Rozarium przy Croisette.

Najsłabiej wypadli na razie moim zdaniem Francuzi z poetyckim filmem o Joannie d’Arc „Jeanne captive” („Zniewolona Joanna”) Philippe’a Ramosa. Pojmana i ranna Joanna również walczy ze swoim ciałem – dla niej najważniejszy jest przecież duch i słyszany przez nią głos. Odmawia jedzenia, uparcie milczy, odrzuca oferty pomocy i niejako sama skazuje się na śmierć. W filmie jest wiele pięknych ujęć, piękna jest grająca Joannę aktorka, ale trudno mi powiedzieć, dlaczego właściwie powstał i, co nowego mówi na temat znanej wszystkim historii. Na domiar złego wyświetlano go bez angielskich napisów, co musiało nieźle rozeźlić część widowni. Nie każdy w Cannes zna przecież francuski.

cannes

To samo rozarium

Samotność w wielkim mieście

cannes - code blue urszuli antoniak

Ostrzezenie przed filmem Urszuli Antoniak

Filmem, który do tej pory najbardziej mi się podobał był (bez żadnego kumoterstwa) holenderski „Code Blue” („Kod niebieski”) Polki Urszuli Antoniak, przejmująca historia samotnej pielęgniarki, która – podobnie jak woźny z islandzkiego „Wulkanu” – umie kontaktować się z drugim człowiekiem tylko fizycznie. Dotyk chorych w szpitalu, obcych w tramwaju – to jedyne momenty, w których jest blisko innej osoby. Filmy porno – jedyne co wie o miłości. Kiedy pod oknem swojego wieżowca widzi gwałconą kobietę, przygląda się jej, jakby był to kolejny film porno, kręcony tylko dla niej. Nie odczuwa nic w stosunku do jego ofiary. Marian do tego stopnia odmawia ludzkiego ciepła innym i sobie samej, że kiedy w jej życiu pojawi się długo wyczekiwany mężczyzna, spotkanie okaże się zupełnym fiaskiem. Nie tylko z jej winy – on też przecież już za długo był sam, już też nie umie żyć z drugim człowiekiem.

urszula antoniak na premierze Code Blue

Urszula Antoniak i (wspaniala!) aktorka Bien de Moor

„Dobrze, że żadne z nas nie mieszka samotnie” powiedział Antoś, kiedy wychodziliśmy z Palais Stéphanie (przy czym żałował pewnie, że jednak nie poszedł do kina sam, bo tak silnie przeżywałam film, że prawie wykręciłam mu rękę).

cannes - impreza japonska

Jedna z imprez organizowanych noca przy Croisette

Mogą pojawić się osoby, które powiedzą, że „Code Blue” za bardzo przypomina „Pianistkę”, ale przyznam (czy to już świętokradztwo? ;) ), że podobał mi się bardziej niż obraz Michaela Hanekego. To bardzo prawdziwy, wstrząsający film. Każdy powinien spróbować go zobaczyć.

 

cannes croisette

 Croisette nigdy nie pustoszeje. Ci, ktorzy nie mieszcza sie na promenadzie, ida jezdnia.

cannes - stary samochod

Nie trzeba miec nowego samochodu, zeby byc classe. Takich starych pieknosci jezdzi tu bardzo duzo.

poniedziałek, 16 maja 2011, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
chihiro2
2011/05/16 15:13:50
Hmm, bardzo ciekawe zwrócenie uwagi na to, jak było dawniej (glamour na ekranie i poza nim), a czasami współczesnymi, gdzie w kinie króluje realizm i naturalizm. Coraz więcej chyba też filmów na temat starości, niedołężności i niepełnosprawności (fizycznej i psychicznej) niż bywało to kiedyś.

Większość filmów, które opisałaś, brzmi bardzo interesująco, zobaczymy, co z tego trafi do Londynu, może będę miała okazję coś obejrzeć? Dla mnie zaskakujące jest to, jak wciąż elitarny jest ten festiwal. Na wiele filmów "zwykła" publiczność nie ma wstępu. Nie ma co porównywać tego z Londyńskim Międzynarodowym Festiwalem Filmowym, któremu daleko do elitarności, ale już na Berlinale (w którym kiedyś brałam udział, tzn. obejrzałam kilka filmów) pamiętam, że można było kupić bilety na wszystko.

Katasiu, byłaś kiedyś w Hollywood? Ja byłam, samo miasteczko jest dość tandetne, w niczym nie przypomina eleganckiego Cannes (byłam kiedyś w Cannes i nawet stanęłam na słynnych schodach, ale wyobraźnia podpowiadała bardziej ekscytujące przeżycie niż ono w rzeczywistości było). Hollywood kojarzy się z luksusem, a jest wszystkim tylko nie tym. Co do Cannes to ja się wzdrygam na widok tych bloczkowych hoteli i kamienic, jakie można dostrzec w tle - jak Francuzom może się podobać tak gęsta zabudowa ekskluzywnego kurortu? Tego chyba nigdy nie zrozumiem.
-
katasia_k
2011/05/16 15:37:58
W Cannes jest podobno 50 tys. akredytowanych dziennikarzy, wiec moge zrozumiec, ze dla "zwyklych ludzi" nie ma juz miejsca w duzym przeciez Palacu Festiwalowym. Palais Stéphanie, gdzie wyswietlana jest wiekszosc filmow w selekcji "Quinzaine" tez jest sporych rozmiarow, a raz udalo sie nam jednak nie zmiescic. Wiec nie obrazam sie na organizatorow, a raczej sprobuje sama powalczyc w przyszlym roku o akredytacje - mozna akredytowac sie jako dziennikarz, ale tez jako "milosnik kina" :) Moglabym wtedy wziac na czas Festiwalu wolne z pracy i obejrzec wszystkie filmy, z ktorych wiekszosc ma w Cannes swiatowe premiery :)

To, co widzisz na zdjeciu to hotele, nie budynki mieszkalne. Ale faktycznie, na prawie calym Lazurowym zabudowa jest raczej wysoka i na poczatku tez mi to przeszkadzalo (takich wysokich budynkow nie widzi sie raczej gdzie indziej we Francji - prawie w ogole nie ma ich na przyklad w Bretanii). Moim zdaniem, wynika to z walki o widok na morze, o ktorej juz kiedys tutaj pisalam. Jesli mieszkasz (jak my) na piatym pietrze, masz wieksza szanse na wypatrzenie z balkonu morza niz z parteru.
Poza tym te bloki maja czesto piekne, zadbane ogrody, baseny, korty tenisowe, sa codziennie sprzatane, zabezpieczone itp. Wiec moze nie jest jednak tak zle.

Nie bylam nigdy w Hollywood, nigdy jeszcze nie wysciubilam nosa poza Europe. Dopiero za dwa tygodnie sie to zmieni :)
-
chihiro2
2011/05/16 16:01:07
Wow, 50 tys. to nie byle co. Ale etykietka "miłośnik kina" bardzo mi się podoba :) Oglądałabyś wtedy film za darmo czy musiałabyś płacić za bilety?

Nawet jeśli są to hotele, to właśnie to jest chyba bardziej przerażające niż gdyby były to domy mieszkalne. Przypomina mi to niestety wybrzeża Hiszpanii (nie byłam, ale na zdjęciach widziałam), choć może nie aż w takim stopniu. Nie przepadam za wysoką zabudową, ale to moje preferencje, nie wszyscy muszą przecież je podzielać. Może zabudowa Cannes nie byłaby taka wysoka, gdyby miasto było silnie pagórkowate, wtedy nie trzeba by by było budować kilkupiętrowych budynków na wzgórzach...

Dokąd do Ameryki Płd. się wybieracie i na jak długo? Nie byłam jeszcze na tym kontynencie, w tych rejonach byłam tylko na Dominikanie 15 lat temu.
-
katasia_k
2011/05/16 16:09:51
Jedziemy do Peru na dwa i pol tygodnia :D Juz nie moge sie doczekac (choc obraz Ameryki Poludniowej, ktory wylania sie z - opartego na prawdziwej historii - filmu "Porfirio" raczej nie zacheca do podrozy...)!

Tuz za centrum Cannes teren jest bardziej pagorkowaty i znajduja sie tam typowo willowe rezydencje z pieknym widokiem na zatoke (czasami przejezdzamy tamtedy samochodem tylko po to, by podejrzec ten widok :) ). Niestety, nasz budzet raczej nie pozwala na wyprowadzenie sie w tamte okolice... Domy jednorodzinne znajduja sie rowniez na Cap d'Antibes i St Jean Cap Ferrat, ale znowu - mieszkaja tam chyba juz tylko milionerzy.
-
chihiro2
2011/05/16 16:25:09
A tak, masz rację z tymi pagórkami. Budżet... na szczęście teraz wynajmujemy mieszkanie w naszej ulubionej okolicy, w której chętnie mieszkalibyśmy już na zawsze, ale zakup mieszkania czy domu tutaj prawdopodobnie będzie poza granicami naszego budżetu jeszcze przez parę dobrych lat. Znów wszystko rozbija się o pieniądze.

Peru - cudownie! Słyszałam jednak, że bywa tam niebezpiecznie. No i obraz kraju z "The Milk of Sorrow" ("La teta asusteda") też nie jest bardzo optymistyczny. Więcej peruwiańskich filmów (poza jeszcze "Madeinusą") nie kojarzę.
-
katasia_k
2011/05/16 16:35:04
Tez slyszalam, ze jest niebezpiecznie... W ramach przygotowania do wyjazdu przeczytalam "Litume w Andach" Llosy, powiesc, ktora zaczyna sie od sceny ukamieniowania pary francuskich turystow przez terrorystow. Pocieszam sie mysla, ze tylko jedno z nas jest Francuzem i w zwiazku z tym, nie mamy sie czego obawiac :)

Nie odpowiedzialam na Twoje pytanie o akredytacje na Festiwal - z tego, co rozumiem, jest darmowa, a zeby zaakredytowac sie jako "milosnik kina" (cinéphile) trzeba po prostu wyslac do organizatorow list motywacyjny. Wtedy dostaje sie identyfikator i mozna swobodnie wchodzic na pokazy we wszystkich selekcjach. Choc widzialam na twitterze jednej zaakredytowanej dziewczyny, ze nie udalo sie jej wejsc na premiere "Piratow z Karaibow 4" (co za pomysl swoja droga, zeby isc akurat na ten film, jesli na Festiwalu jest tyle ciekawszych?).
-
chihiro2
2011/05/16 19:53:41
No wiesz, Katasiu, gdzie Twoja solidarność z Twoim Francuzem? ;)
Świetnie, że akredytacja jest darmowa, może w przyszłym roku uda Ci się dostać? Trzymam kciuki. A filmy z pewnością można wybrać dobrze, "Piraci..." zapewne będą wkrótce w kinach, lepiej wybrać coś ciekawego, co ma niewielkie szanse trafić do szerszej dystrybucji (przynajmniej ja się tym kieruję).
-
katasia_k
2011/05/17 13:57:24
:) Oczywiscie nie zycze ukochanemu, zeby ukamieniowali go peruwianscy terrorysci :)
Za to zycze nam obojgu, zeby w przyszlym roku udalo sie nam zaakredytowac :)
-
pemberley
2011/05/20 16:04:20
Zazdroszę bardzo, w moim mieście sensacja to była eurowizja, no to czym się tu chwalić :P
Chętnie bym kiedyś w takiej imprezie wzięła udział, nawet jeśli by to oznaczało wysłuchiwanie głupot Larsa von Trier :) no, ale jak czytam same chęci nie wystarczą,:( filmy odpowiednio zanotowane i bedzie trzeba się rozglądać, nasze kina są jednak bardzo "francuskofilne"
-
katasia_k
2011/05/20 16:56:41
Von Triera troche mi nawet szkoda (nie sadze, zeby mozna bylo faktycznie oskarzyc go o sympatyzowanie z nazistami, wyglada raczej na kogos, kto glosno mysli, z tego czasem faktycznie glupoty...), ale rozumiem stanowczosc organizatorow.

Bardzo sie cieszylam, ze Eurowizja zagoscila w Düsseldorfie, myslalam nawet, ze moze zobacze przy tej okazji jakies migawki z Tokio nad Renem, ale kilka pierwszych piosenek (zwlaszcza jacys skaczacy chlopcy pomalowani na bialo-czerwono) skutecznie zniechecilo nas do ogladania calego programu. Poza tym i tak musielismy juz pedzic do kina :)

Pamietam z Düsseldorfu takie male kino niedaleko Starowki, w ktorym przed seansem mozna bylo kupic kieliszek wina - bywasz tam moze?
-
chihiro2
2011/05/20 17:07:39
Von Triera pokazali u nas w wiadomościach wczoraj, spikerka w BBC skomentowała to tylko: "Oh dear...". Ja też sądzę, że reżyser tylko głośno myśli, chyba nie o to mu chodziło co powiedział, a wszyscy odebrali to jednoznacznie. Sądzę, że dokonał ogromnego skrótu myślowego i wyszło takie koszmarne stwierdzenie, które niestety ciągnał i zapętlał się, a Kirsten Dunst siedziała skonsternowana obok niego i nie wiedziała, co zrobić...
-
pemberley
2011/05/21 16:44:43
Von Trier miał zawsze problem rożniać wypowiedzi publiczne od rozmów przy piwie , a z tego co teraz mówi, wynika, że się nawet cieszy, że nie musi odbębniać obowiązków, więc chyba dla niego wszystko dobrze się skończyło.:)
Eurowizja, której nigdy nie lubiłam, zablokowała nam tu ruch uliczny na dobre dwa tygodnie, więc trudno nam ją było ignorować, ale ostatecznie samo Tokio nad Renem pojawiało się w niej marginalnie, promowano całe Niemcy i ich przyjazną obcokrajowcom atmosferę, wiąc chyba nic nie straciłaś..

To małe kino na starym mieście to Cinema, bardzo sympatyczne miejsce, ale niejedyne z tradycją stolików i napoi, w całym mieście jest tego typu arthausowskich około pięciu i, sama chętnie biegam na Oberkassel,gdzie są też stoliki w podziemiach na sali kinowej i swoje wino możesz popijać przez cały seans. i dopóki nie przyjdzie nikt z psem, to można się zachwycać :)
-
katasia_k
2011/05/23 13:05:54
@chihiro, ja czytalam tylko zapis jego wypowiedzi na stronie "Le Monde," ale wygladalo to wlasnie tak, jak mowisz - zapetlal sie i nie wiedzial, jak wybrnac z wlasnej paplaniny. Dobrze, ze jego film pozostal w konkursie i przynajmniej Kirsten Dunst wyjedzie z Cannes z nagroda.

@pemberley, przyznam, ze w Cinéma tez wchodzilismy do sali kinowej z kieliszkami wina. Za to nigdy nie przyszloby nam do glowy przemycenie tam psa! Wspolczuje zepsutego seansu, nawet nie wiem czego bardziej - psiego towarzystwa, czy sasiadow jedzacych chipsy ;)

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011