Podróże po Lazurowym Wybrzeżu i nieco dalej, kuchnia, filmy i książki, podglądanie Francuzów.
Blog > Komentarze do wpisu
Pina!

Nie lubię wszelkiej egzaltacji, ale o tym filmie nie da się mówić bez użycia wykrzykników.

Nigdy nie interesowałam się tańcem współczesnym, nie wiedziałam nic o Pinie Bausch ani jej Tanztheater Wuppertal. Dzięki nowemu filmowi Wima Wendersa (z którym do tej pory jakoś nigdy nie było mi po drodze – zasypiałam nawet na „Niebie nad Berlinem”!) mogłam odkryć, jak wiele przez to straciłam.

Wenders chodził podobno przez lata za Piną Bausch z projektem zrobienia o niej filmu. Ten projekt i niemożność zrealizowania go stały się z czasem ich prywatnym dowcipem. Reżyser miał pomysł na swój film, ale nie mógł znaleźć środków, które pozwoliłyby mu na przekazanie widzowi magii teatru Piny. Dopiero pojawienie się technologii 3D miało umożliwić mu realizację projektu.

Tymczasem, zmęczona oczekiwaniem na ociągającego się Wendersa (wystarczy obejrzeć kilka jego filmów, by zrozumieć, że nie jest osobą szczególnie dynamiczną...), Pina zmarła. Reżyser miał już medium, które pozwoliłoby mu na oddanie w filmie siły stworzonego przez nią tańca, stracił jednak swoją główną bohaterkę.

Film, który w końcu jednak powstał – bez Piny, jest hołdem dla niej i jej dzieła. Ją samą widzimy tu rzadko – do tego w dwóch wymiarach – więcej, słowem i tańcem, mówią o niej jej aktorzy. Początkowo irytowało mnie, że wstrząsające sceny tańca tak często przerywały mini-wywiady z aktorami Piny (często przearanżowane). Wolałam patrzeć na nich, kiedy miotają się po scenie niż słuchać opowieści o tym, jak nieśmiali byli początkowo i jak to Pinie udało się z czasem ich otworzyć (każdy mówił mniej więcej to samo). W miarę słuchania zaczęli mnie jednak fascynować ci ludzie, którzy całe dorosłe życie spędzili w teatrze, wykonując tę piekielnie wymagającą – fizycznie i emocjonalnie – formę tańca. „Pina patrzyła na mnie przez dwadzieścia lat. To dłużej niż moi rodzice” mówi jedna z kobiet. „Urodziłam się w teatrze. Nie znam innego życia” opowiada inna.

Świetnym pomysłem Wendersa było wysłanie tancerzy w plener. Na ulicach miasta Wuppertal, w kosmicznych kostiumach autorstwa Yamamoto są jednocześnie bliscy przyglądającym się im ze zdumieniem przechodniom i bardzo od nich dalecy. Czy można przez lata tańczyć spektakl „Café Müller” i nie oszaleć? Czy można spędzić całe życie w teatrze Piny i potrafić potem porozumieć się z innymi ludźmi?

Tancerze Piny zaprzedali jej życie i duszę. Jej i publiczności, dla której również (choć chyba mniej niż dla Piny) tańczyli. Dzięki Wendersowi i technologii 3D my również możemy choćby na chwilę pouczestniczyć w tym zbiorowym szaleństwie, próbować zrozumieć fenomen Piny i może nawet pozazdrościć aktorom, że to ich życia zostały przez nią odmienione.

To przepiękny film pełen niezwykłej energii. Chwała Wendersowi za to, że pozostał w nim dyskretny i pozwolił mówić – słowem i ciałem – Pinie i jej tancerzom.

wtorek, 26 kwietnia 2011, katasia_k

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
annamaria0
2011/04/26 12:23:47
Tu film też ma dobre recenzje.
-
katasia_k
2011/04/27 09:27:18
Wcale sie nie dziwie - nie spotkalam jeszcze nikogo, komu by sie nie podobal :)
-
chihiro2
2011/04/28 17:10:02
Kilka dni temu obejrzałam, oczywiście w 3D, i jestem pod ogromnym wrażeniem. Miałam to szczęście oglądać w zeszłym roku na żywo jeden ze spektakli Tanztheater Wuppertal, więc na własne oczy podziwiałam niezwykły taniec. W przyszłym roku w londyńskim Barbicanie zostanie pokazanych 12 (!!!) spektakli tanecznych Piny Bausch, coś niezwykłego. Taniec awangardowy interesuje mnie od zaledwie dwóch lat, wcześniej nie miałam jakoś kontaktu z nim, natomiast w Londynie od paru lat jest bardzo modny, dużo się na ten temat pisze, dużo mówi, i oczywiście jeszcze więcej pokazuje. Obok mnie jest teatr Sadlers Wells, najlepszy w Wielkiej Brytanii teatr poświęcony tancowi nowoczesnemu, co miesiąc jest kilka spektakli na najwyższym poziomie, a ja uwielbiam je oglądać (nie wszystkie, rzecz jasna). Więc tańcowi nowoczesnemu mówię zdecydowane TAK :) I Pinie Bausch także :)
-
katasia_k
2011/04/29 11:24:25
Mam wrazenie, ze u nas tez taniec wspolczesny zaczyna byc modny. Duza popularnoscia cieszy sie na przyklad tancerka Pietragalla, ktorej recital odbedzie sie w maju w nicejskim teatrze Acropol. Choc zachwycil mnie film o Pinie, nie wiem, czy zdzierzylabym caly spektakl w teatrze. Na szczescie poki co nie musze sie jednak nad tym zastanawiac - bilety na Pietragalle sa dla nas zwyczajnie za drogie ;)

Kliknięcie w plakat odsyła do moich recenzji

Moje Typy 2012





Moje Typy 2011